Advertisement

Main Ad

Kolejny krok

Aplikuję regularnie. Niezbyt dużo, bo w Europie nie ma tak wielu ofert w mojej branży, ale wciąż jest wystarczająco, by wysłać 2-3 aplikacje tygodniowo. Większość w Niemczech, ponieważ - cóż mogę na to poradzić? - uwielbiam ten język, ponadto jest tam całkiem sporo ofert (chociaż większość z nich tylko dla studentów). Aplikowałam nawet tam, gdzie wszystko było po niemiecku, wierząc, że po kilku tygodniach będę się czuła komfortowo z tym językiem. Niektóre z ofert były naprawdę fajne. Aplikowałam też do Belgii i Wielkiej Brytanii, chociaż tam (w PWC ;) ) nie spełniałam wszystkich warunków. A w Szwecji... brak ofert na razie. Co tydzień aplikuję na normalne oferty pracy, których wiele można znaleźć w internecie, ale jeśli chodzi o staż - chyba muszę zrezygnować z tego pomysłu.
Status stażu: oczekujący. Już przestawałam wierzyć, że kiedykolwiek to zobaczę ;). Co to znaczy? Cóż, ktoś mnie chce. Może to za dużo powiedziane, raczej: jakaś firma jest mną zainteresowana. Dziś rano otrzymałam maila o zaskakującym tytule: "Your successful application process". To było coś nowego.  Z wiadomości dowiedziałam się, że dział podatkowy dużej belgijskiej firmy z dziedziny farmaceutyki otrzyma moje dokumenty aplikacyjne. I - szczerze mówiąc - moja początkowa reakcja nie była oznaką szczęścia. Bo cóż, wybrano mnie spośród różnych aplikantów, ale tylko przez belgijski AIESEC. Wciąż są kolejne etapu, o których wspomniano w mailu:
"* Manager wybierze kandydatów do rozmowy i zostaniesz poinformowana, czy ciebie wybrano.
* Rozmowa telefoniczna z wybranymi kandydatami.
* Ostateczna decyzja."
Wydaje się w porządku. Gorzej, że mój status EP jest oczekujący. Oznacza to, że uczestniczę w procesie rekrutacyjnym i nie mogę aplikować na inne staże. Tzn. zrozumiałabym to działanie, gdyby mnie już wybrali i chcieli uniknąć sytuacji, że znalazłabym coś innego w międzyczasie. No ale kurczę. Ja nawet nie wiem, czy ktokolwiek w firmie zainteresuje się moim CV! W mailu podkreślili, że "istnieje możliwość, że firma wybierze innych kandydatów i nie przeprowadzi z tobą rozmowy, jeśli nie znajdziesz się wśród wybranych". Więc naprawdę, w takiej sytuacji zabraniać aplikowania gdzie indziej? Na jak długo?
Na szczęście nie było tak źle. Po kilku godzinach dostałam maila od firmy z zapowiedzią rozmowy telefonicznej na przyszły tydzień. Jeśli mnie nie wybiorą, znów będę mogła szukać innych ofert. A jeśli mnie wybiorą... nie wiem. Po pierwsze, myślę, że zaczęłabym panikować, bo nigdy nie pracowałam w podatkach i nie mam o tym pojęcia (a potem odkryję, że i tak daję sobie z tym radę ;) ). A potem ten mały głos w mojej głowie: "Ale dlaczego Belgia?" - daleko od tego, gdzie chcesz być. Ale wciąż lepiej niż Polska.
Cóż, zobaczymy. Co ma być, to będzie. Przynajmniej coś ruszyło do przodu.

Publikowanie komentarza

0 Komentarze