Advertisement

Main Ad

Jesień w Trelleborgu

Zwykłam uważać, że moje urodziny przypadają na najlepszą porę roku. Październik jest najpiękniejszym miesiącem. Nie jest jeszcze zbyt zimno, ale już nie ma letnich upałów. Nie jest tak deszczowo i mgliście jak w listopadzie. A dodatkowo wszystko jest w pięknych, jesiennych kolorach. Dlatego też lubię podróżować w okolicy swoich urodzin - w tym roku planuję wrócić do Malmö. A w czasach, gdy Malmö było moim stałym miejscem pobytu, zdecydowałam się wyskoczyć na krótką wycieczkę do Trelleborga - małego miasteczka w Skanii.

Idąc głównym deptakiem, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to fontanna przedstawiająca ludzi z parasolkami, po których spływała woda. Bardzo mi się to spodobało :). A jako że październik to miesiąc świadomości raka piersi, na drzewach umieszczono różowe wstążki, a ponad ulicami zawieszono... biustonosze :). Zajęło mi chwilę, zanim załapałam, o co w tym chodzi, ale muszę przyznać, że to ciekawy pomysł - nie da się nie zwrócić uwagi ;).
Jako że głównym celem mojej wycieczki do Trelleborga była forteca Wikingów, właśnie tam skierowałam swe kroki. Miasto jest znane z wybrzeża z palmami, ale że była to już późna jesień, palm na wybrzeżu też już nie było. Podczas mojej wizyty, bilet do muzeum i zrekonstruowanej fortecy kosztował 30 koron, ale nie zdziwiłoby mnie, gdyby w międzyczasie trochę podrożał.
Muzeum było naprawdę malutkie - tylko dwie sale z paroma eksponatami dotyczącymi Wikingów, jak np. broń, tarcze, łódź itp.
Jak i w każdym innym muzeum, tak i w tym znajduje się sklepik z pamiątkami i pocztówkami oraz kawiarnia, gdzie można zatrzymać się na fikę :). Ogólnie w samym muzeum nie spędziłam zbyt wiele czasu i od razu skierowałam się do fortecy.
Nie byłam przygotowana na to, co zobaczyłam. Wiecie, po prostu słyszałam o fortecy Wikingów z X wieku, która wtedy stanowiła centrum miasta... Jakoś ominęłam informację, że zrekonstruowano tylko jej część. Jak napisano na stronie miasta: "czwartą część zamku odbudowano w jego oryginalnym położeniu i obecnie znajduje się w centrum współczesnego miasta". Chociaż z zewnątrz wyglądało to imponująco, to po obejściu całości byłam zaskoczona - "to wszystko?"
W pobliżu fortecy znajdują się również zrekonstruowane części farmy Wikingów. Wszędzie dookoła można też znaleźć kamienie zapisane runami - dla mnie stanowiły one najciekawszą część tego zespołu muzeum+forteca.
Spacerując po mieście, minęłam też kościół św. Mikołaja. Nie wchodziłam do środka (szwedzkie kościoły zazwyczaj nie są wyjątkowo pięknie zdobione w środku), ale na zewnątrz w blasku słońca w i kolorach jesieni, było to piękne miejsce, by się zatrzymać i robić zdjęcia.
Moim ulubionym miejscem w mieście stał się Park Miejski z kilkoma małymi rzeźbami jak ta na powyższym zdjęciu, które umieszczono w parku w 2009 r. Szukając informacji na ich temat, dowiedziałam się, że w 2011 r. ktoś domalował im sprayem oczy i nozdrza... No jak tam można? Te małe ludziki były naprawdę piękne :).
Stara wieża ciśnień i fontanna "Draken" na Stortorget oraz wejście do parku miejskiego.
I naprawdę mam nadzieję, że w ten weekend w Malmö pogoda będzie jak na powyższych zdjęciach... Choć niestety, wg prognozy pogody wcale się na to nie zapowiada... :(

Publikowanie komentarza

0 Komentarze