Advertisement

Main Ad

Sztokholm-Uppsala z kartami SL i UL

Korzystając z okazji, że moja koleżanka z Polski przebywa przez kilka dni w Sztokholmie, zdecydowałam się towarzyszyć jej w jej turystycznych planach. Nasz wybór padł na Uppsalę, jako że nie jest to zbyt daleko od Sztokholmu. Ponieważ bilety na pociąg nie należą do najtańszych, zaczęłyśmy myśleć o jakimś tańszym (i wygodniejszym od busów) sposobie, by tam dotrzeć. Skoro obie miałyśmy ważne karty SL, które pozwalały nam podróżować regionalnymi pociągami po wszystkich trzech strefach Sztokholmu i okolic, potrzebowałyśmy tylko biletu na odcinek Arlanda-Uppsala. Taki bilet obejmuje trzy (z pięciu) stref regionu Uppsali i można go kupić w punkach SL w pobliżu peronów na sztokholmskim dworcu za 75 koron. Taki sam bilet w drugą stronę można kupić na dworcu w Uppsali, ale jeśli myślimy o jeżdżeniu też po mieście, warto zaopatrzyć się w kartę UL. Koszt takiej karty to 20 koron i możemy doładować ją na taką kwotę, jaką chcemy spędzić na podróżowanie po regionie Uppsali. Płatność za pomocą tej karty w środkach komunikacji miejskiej jest tańsza niż gotówką, na przykład bilet normalny w autobusie kosztuje 20 koron (30, jeśli kupuje się bez karty) a trasa Uppsala-Arlanda regionalnym pociągiem kosztuje 60 koron (zamiast 75, które zapłaciłyśmy w Sztokholmie) - więc jeśli myślicie o korzystaniu z transportu miejskiego, warto kupić tę kartę. Wymienione ceny dotyczą biletów normalnych, odnośnie zniżek studenckich można poczytać tutaj.
Przyjechałyśmy do Uppsali w niedzielę po południu i szybko odkryłyśmy, że informacja turystyczna jest zamknięta. Jako że mniej więcej wiedziałyśmy, co chcemy zobaczyć, po prostu podążałyśmy za strzałkami rozrzuconymi wszędzie w centrum miasta. Ale nawet idąc za nimi, czasem gubiłyśmy drogę, na szczęście katedra była widoczna z daleka i wiedziałyśmy, gdzie iść ;).
Ratusz. Uppsala jest miastem uniwersyteckim, czwartym co do wielkości miastem w Szwecji. Jest tam wiele przyjemnych miejsc, ale nie ma takiego uroku jak w innych szwedzkich miastach uniwersyteckich, jak chociażby w Lundzie czy Umeå.
Przez miasto przepływa rzeka Fyris - z wieloma małymi mostkami wygląda naprawdę ładnie. Niestety mamy listopad i niewiele już zostało z pięknych kolorów jesieni, a miasta nie przykrył jeszcze śnieg - jest po prostu szare i smutne. Chciałabym odwiedzić Uppsalę wiosną albo latem :).
Jednym z obowiązkowych punktów wycieczki jest katedra w Uppsali. Zbudowana w XIII wieku jest - według wikipedii - najwyższym skandynawskim kościołem. Kiedy do niej doszłyśmy, w katedrze odbywała się msza, ale zdecydowałyśmy się poczekać, by wejść do środka.
Kiedy weszłyśmy do budynku, zobaczyłyśmy dwóch księży żegnających wiernych. Kiedy podeszłyśmy bliżej, zauważyłyśmy, że jednym z nich była kobieta - Antje Jackelén, obecny arcybiskup Uppsali. Wybrana na to stanowisko w 2013 r. jest pierwszą kobietą w historii stojącą na czele szwedzkiego kościoła.
Katedra jest naprawdę piękna i spędziłyśmy trochę czasu, oglądając ją w środku. Niestety, większość informacji po angielsku dotyczyła kwestii religijnych oraz świętych, a nie samej katedry, a historia budowli byłaby niewątpliwie bardziej interesująca. Na szczęście więcej historycznych faktów poznałyśmy podczas zwiedzania Gamla Uppsala po południu.
Z katedry poszłyśmy na pobliskie wzgórze, na którym stoi zamek w Uppsali. Został on zbudowany w XVI wieku - nie weszłyśmy do środka (w sumie nawet nie wiem, czy można było), tylko obeszłyśmy go dookoła i z tej perspektywy nie wywarł na nas wrażenia ;).
W pobliżu wzgórza zamkowego znajduje się uniwersytecki ogród botaniczny. I znów mogłam tylko żałować, że nie byłam tam wiosną, jako że jesienią ogród był pusty. Na przeciwko głównego wejścia znajduje się Linneanum - oranżeria stworzona ponad 200 lat temu.
Po szybkim obiedzie i krótkim spacerze po mieście, zdecydowałyśmy się wsiąść w autobus do Gamla Uppsali. Autobusy jeżdżą tam regularnie (w niedzielne popołudnie były co 20 minut) a droga z centum miasta zajmuje 20-25 minut.
Po przybyciu na miejsce, rozpoczęłyśmy od zwiedzania muzeum Gamla Uppsala, jako że było otwarte tylko do 16. Bilety kosztują 70 koron, ale powiedziano nam, że był właśnie dzień muzeum i wejście było darmowe. Więc bez chwili wahania weszłyśmy do środka i rozpoczęłyśmy zwiedzanie ;).
Muzeum jest poświęcone historii Gamla Uppsali, średniowiecznym szwedzkim zwyczajom, tradycjom i wierzeniom - niektóre były naprawdę brutalne i krwawe. Niestety, nie spędziłyśmy tam tyle czasu, ile bym chciała - biorąc pod uwagę, że muzeum było naprawdę ciekawe - ale chciałyśmy też pospacerować trochę po Gamla Uppsali zanim się zupełnie ściemni.
Gamla Uppsala była centrum kultów pogańskich w średniowieczu. Po wejściu na ten teren, zobaczyłyśmy trzy wielkie kopce, zwane Kopcami królewskimi, jako że według miejscowych wierzeń były one królewskimi grobowcami. Wykopaliska archeologiczne przeprowadzone na przełomie XIX i XX wieku udowodniły, że w kopcach znajdowały się szczątki ludzkie. Obecnie kopce są dostępne dla zwiedzających, by wspiąć się na nie i obejrzeć cały ten obszar z góry.
Jako że zrobiło się już ciemno, zdecydowałyśmy się wsiąść w autobus do centrum , a stamtąd już z powrotem do Sztokholmu. Uppsala jest niezmiernie interesująca dla pasjonatów historii i niewątpliwie tam wrócę... gdy tylko zrobi się cieplej i zieleniej :).

Publikowanie komentarza

2 Komentarze

  1. Ostatni cały semestr jeździłam co najmniej raz w tygodniu na zajęcia do Uppsali i zgadzam się że to piękne miasto :)))

    też niedługo mam wizytę u siebie, dlatego chętnie poczytam jakie atrakcje zaproponowałaś swoim gościom! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedużo - koleżanka ma tu chłopaka, więc to nie ja zapewniałam jej główne atrakcje ;). Na "swoich" gości poczekam do wiosny, o tej porze roku nikt nie chce tu do mnie przyjeżdżać :(

    OdpowiedzUsuń