Advertisement

Main Ad

Co robić w Holmsund?

Właściwie to nigdy nie podróżowałam na północy poza Umeå, chociaż w samym mieście większość miejsc, które wydawały mi się ciekawe, zdążyłam już odwiedzić. W ten weekend, próbując się nacieszyć piękną i słoneczną wiosną na północy (kiedy temperatury przekraczają 0 stopni, możemy już mówić o wiośnie ;) ), szukaliśmy miejsc wokół Umeå. Jako że większość z nich wyglądała dla nas tak samo, zdecydowaliśmy się na niewielkie miasteczko Holmsund.
Holmsund jest małym (choć drugim co do wielkości w tej okolicy) miastem, położonym ok. 20 minut jazdy autobusem od Umeå. To przemysłowe miasteczko (skupione na przemyśle drzewnym i papierniczym) oraz port dla Umeå.
Najstarsza część miasta, obejmująca m.in. starą szkołę i kościół Holmsund, podchodzi z połowy XIX wieku. Ten historyczny obszar to właściwie jedyne miejsce, gdzie można od razu trafić, nie znając miasta, a tylko podążając za dużą strzałką "kyrka" ("kościół") ;).
Pomiędzy kościołem a wybrzeżem znajduje się pięknie położony stary cmentarz. Już wspominałam o tym, że naprawdę podobają mi się szwedzkie cmentarze, więc więcej się powtarzać nie będę ;). Ale ten, choć nie jest zbyt duży, zasługuje na specjalną uwagę właśnie ze względu na tę bliskość wybrzeża.
Sam kościół pochodzi z 1863 r. i przynależy do diecezji w Luleå. Jakkolwiek nie wchodziliśmy do środka, więc nie mogłam go zobaczyć wewnątrz, to na zewnątrz nie wygląda jakoś specjalnie. Ot, zwykły, biały szwedzki kościółek ;).
Właściwie to można tu zobaczyć tę piękną północną wiosnę ;). Jakkolwiek trawa już się zieleni, wciąż nie ma zbyt wielu liści na drzewach. Temperatury wahają się w okolicach 5-6 stopni i ubrania zimowe okazały się bardzo przydatne.
Z wybrzeża można zobaczyć długi (1381 m) most Obbolabron ponad Österfjärden. Łączy on Holmsund z małą wyspą Obbolaön oraz miasteczkiem Obbola, położonym po drugiej stronie rzeki Ume. Nawet przez chwilę myśleliśmy o przejściu przez most i zwiedzeniu Obboli... dopóki nie zdaliśmy sobie sprawy z długości mostu ;).
Z kościoła skierowaliśmy się do centrum miasta i Storsjöparken - niewielkiego parku z jeziorkiem... nie tak dużym, jak na to wskazuje jego nazwa ;). Spokojne i przyjemne miejsce na chwilę przerwy, by usiąść i po prostu odpocząć.
Widzieliśmy też strzałki kierujące do Tropikhuset, który wydawał się być jedną z większych atrakcji miasteczka. Myślałam, że byliśmy tam za późno i było już po prostu zamknięte (pojechaliśmy do Holmsund w sobotnie popołudnie), ale jak teraz przeglądam stronę tej tropikalnej atrakcji, okazuje się, że zamknięto ją w styczniu i nie planuje się już ponownego otwarcia...
Ponadto Holmsund ma ten naturalny urok małych szwedzkich miasteczek... Drewniane, kolorowe domki, wąskie uliczki i sporo zieleni. Jakkolwiek nie ma tam właściwie nic do zobaczenia z turystycznego punktu widzenia, wydaje się za to być świetnym miejscem do odpoczynku.
A jak dojechać do Holmsund? Busy nr 123 (do Obboli przez Holmsund) i 124 (do Holmsund) kursują z centrum Umeå (Vasaplan). Podróż trwa ok. 20 minut, a bilet kosztuje 42 korony (32 ze zniżką). Co warto zapamiętać, podczas weekendów busy jeżdżą co godzinę w środku dnia, zaś po południu i wieczorami, tylko co dwie godziny.

Publikowanie komentarza

0 Komentarze