Advertisement

Main Ad

T jak Temperatury

Zrobiłam tego screenshota z miesiąc temu i od tej pory pokazuję go każdemu, kto wyskoczy do mnie z pytaniem: "ale jak ty sobie w ogóle radzisz z tym wariackim mrozem w Szwecji?". Mamy teraz początek lutego. Za oknem jest coś około 5 stopni, ciemno i wygląda, jakby za chwilę miało zacząć padać. Cóż, nie wygląda mi to na zimę, wcale a wcale. Zaskakująco dużo osób uważa, że szwedzka zima musi być mroźna i biała, i wiecie co? Bardzo bym chciała, by była taka w Sztokholmie... :(
Dobra, zacznijmy od jednego drobnego szczegółu. Morze Bałtyckie. Wpływa ono znacząco na pogodę w tej części Szwecji. Aż zarzucę Wam kilka cytatów z Wikipedii (tak, to jest dopiero źródło informacji, prawda? ;) ) na temat łagodnego klimatu w Sztokholmie. "Sztokholm ma klimat wilgotny kontynentalny. Pomimo swojego położenia na północy, Sztokholm charakteryzuje się relatywnie łagodną pogodą w porównaniu do innych miejsc położonych na podobnej szerokości, albo i nawet bardziej na południe. Miejska wyspa ciepła w połączeniu z przewagą wiatru wiejącego od lądu a nie od morza w lecie sprawia, że Sztokholm ma najcieplejsze lata ze wszystkich krajów nordyckich. Zimy w Sztokholmie są o ponad 20 °C łagodniejsze niż na innych obszarach położonych tak samo na północy. Średnie temperatury zimą wahają się pomiędzy -3 do -1°C i tylko okazjonalnie spadają poniżej -20°C. Wiosna i jesień są zazwyczaj chłodne i łagodne."
Tak, może tu być zimno. Tak, czasem jest mroźno i biało, ale... szczerze mówiąc, niewystarczająco. Wiem, że w danym roku zima może być bardzo mroźna, a w kolejnym niezwykle łagodna, ale podczas moich dwóch ostatnich zim w Szwecji było tu cieplej niż w tym samym czasie w Polsce. I naprawdę chcę wierzyć w to, co mówią moi szwedzcy koledzy: "zima może jeszcze wrócić". Niech zgadnę, na Wielkanoc? :P
[ Średnie minimalne i maksymalne temperatury w Sztokholmie ]
Kolejne, co mnie wręcz dobija, to wciąż powtarzane zdanie: "Szwecja jest zimna". Albo komentarze po przeczytaniu wiadomości w tym stylu: "Szwedzi drżą, bo mrozy sięgają rekordowych -34,8C". Tak, brzmi to jak mróz, trudno zaprzeczyć. Ale śmiem wątpić, że sporo osób przeczytało coś więcej z tego artykułu niż tylko tytuł. Dostawałam wiadomości w stylu: "Dlaczego tam wróciłaś? W Polsce było tylko -20, a teraz się ociepliło do -10. Ale -35, serio?". A wiecie co, pierwsze zdanie tego artykułu brzmi: "Najniższa jak dotąd temperatura tej zimy została odnotowana w Nikkaluokta w Laponii, w północnej Szwecji." Nikkaluokta jest jakieś... 1000 km na północ od Sztokholmu? My tutaj mieliśmy wtedy może z 0 stopni, bo prawdziwe zimno (czyli jakieś -15 :P) nadeszło dopiero parę dni później. A, patrząc na odległość w linii prostej, ze Sztokholmu to bliżej mi do Warszawy niż do tamtego miejsca...
[ Źródło: smhi.se ]
Więc tak to teraz wygląda. Dla tych, którzy nigdy nie widzieli mapy Szwecji :P. To całkiem długi kraj. Wystarczająco długi, by - w skrajnych przypadkach - różnice temperatur między północą a południem wynosiły nawet 30 stopni. Zresztą jak widać na mapie, teraz w Malmö jest +7, gdy Kiruna sięga -18, a to jeszcze nie tak źle, w porównaniu z tym, jak zimno zwykle bywa tam w zimie. Pomiędzy tymi miastami jest odległość w linii prostej ok 1330 km. To więcej niż pomiędzy Warszawą a Florencją czy między Wrocławiem a Petersburgiem. Nigdy nie spodziewalibyście się takiej samej pogody w Warszawie i we Włoszech, więc dlaczego nagle w całej Szwecji miałyby być takie same niskie temperatury?
A wiecie, Sztokholm nie jest nawet pośrodku. Wiem, że dla wielu osób (ba, nawet dla wielu Szwedów w Sztokholmie!), wszystko na północ od stolicy nie jest warte uwagi, ale hej, te miejsca istnieją! ;) Większość wiadomości w internecie, które wspominają o kolejnych rekordach zimna w Szwecji, odnoszą się do Laponii. Dotyczą terenów położonych dobre 1000 km na północ ode mnie. Więc kiedy słyszę komentarze w stylu: "Chciałbym cię tam odwiedzić, ale boję się zimna", to przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl: "ale serio?". A odkąd się przeprowadziłam do Szwecji, wszyscy myślą, że rękawiczki i skarpety to teraz najlepszy prezent dla mnie, przy każdej możliwej okazji... to akurat wywołuje u mnie ogromny uśmiech ;).
[ Source: maps.google.com ]
Oczywiście, położenie nad morzem wpływa nie tylko na łagodne zimy. Lata są naturalnie nie tak gorące jak to bywa w bardziej kontynentalnej Europie. Choć zdarza się jak np. w 2014 r., kiedy było bardzo gorąco. Nawet tak bardzo na północ jak w Umeå temperatury przekraczały 30 stopni. Ale to nie było zbyt normalne ;). W Sztokholmie lato oznacza ok. 20-25 stopni i z mojego punktu widzenia jest to pogoda idealna. Z wiatrem od morza może być nieco chłodno, ale zdecydowanie wolę to od upałów przekraczających 30 stopni.  Problem może stanowić nieprzewidywalność pogody ;). Statystycznie lipiec jest najcieplejszym a sierpień najwilgotniejszym miesiącem w Sztokholmie. A ubiegłego lata prawie cały lipiec był deszczowy z temperaturami ok. 15 stopni, zaś sierpień był ciepły i słoneczny. Więc, jak ktoś kiedyś powiedział (prawdopodobnie jakaś zraniona kobieta... na pewno jakaś zraniona kobieta): nigdy nie wierz prognozom pogody ani męskim obietnicom ;).
[ Szwedzkie lato - najlepszy dzień w całym roku ]

[ Instalowanie szwedzkiego lata. Instalacja nie powiodła się. Błąd 404: lata nie znaleziono. Lato nie jest dostępne w twoim kraju. Proszę spróbować w Meksyku. ]
Choć właściwie ubiegły rok to był... dziwny. Zima skończyła się jakoś w lutym i początek marca przyniósł wreszcie ciepłą, słoneczną pogodę. Było nawet 15 stopni, a ja nawet nie oczekiwałam, że będę mogła założyć wiosenną kurtkę już z początkiem marca. To była taka miła niespodzianka po bardziej deszczowej niż białej zimie. Więc wiosna dobiła do tych 10-15 stopni... i tak zostało. Dni się wydłużały, ale wiosna w pełni nie nadchodziła. Marzec, kwiecień, maj - zlały się w jeden długi miesiąc. Cały czas taka sama temperatura, więcej deszczu i wiatru niż słońca. Artykuły jak ten nie poprawiały mi humoru - "Pogoda w maju w Szwecji była najgorsza od 1962 r.". A to i tak tylko dla całego kraju - Sztokholm "dostał" jeden z najgorszych majów w historii. Najbardziej deszczowy od ponad dobrych dwóch stuleci. Te magiczne 20 stopni zobaczyłam na termometrze dopiero w połowie czerwca, kiedy moi rodzice przyjechali do Sztokholmu, przywożąc ze sobą z Polski lato ;).
[ Szwecja nastawiona na kolejne deszczowe Midsommar  - The Local ]
Więc było ładnie i ciepło... przez kilka dni w środku czerwca. I pewnie pogoda stwierdziła, że już starczy tego dobrego i Midsommar było znów chłodne i deszczowe. Miałam trochę szczęścia i uciekłam wtedy z deszczowego Sztokholmu do zaskakująco ciepłej i słonecznej Umeå ;) Koniec czerwca był jednak bardzo ładny, temperatury sięgały nawet 30 stopni (przez 2 czy 3 dni, ale wciąż ;) ) i to był idealny czas, by odkrywać Archipelag Sztokholmski na ten przykład. Ale wtedy przyszedł lipiec. Ten teoretycznie najcieplejszy miesiąc w roku, kiedy Szwedzi spędzają wakacje we własnym kraju, bo pogoda jest zazwyczaj tak ładna. Zazwyczaj, ale nie w 2015 ;). "Deszcz i chłodna pogoda na miejscu spowodowały rekordowy wzrost rezerwacji w biurach podróży, bo Szwedzi wyruszają za granicę w poszukiwaniu słońca i ciepła" - pisał The Local. - "Choć pogoda się nieco ociepliła z początkiem lipca, Szwecja doświadczyła najbardziej deszczowego maja od 1962 r., a większość czerwca i lipca była bardzo rozczarowująca dla miłośników słońca."  Na szczęście po beznadziejnym lipcu... i większości czerwca... i maju, kwietniu i marcu... sierpień w końcu przyniósł Szwecji ładną pogodę!
[ Szwedzkie miasto wygrzewa się w rekordowym jesiennym słońcu - The Local ]
Ale kiedy ładna pogoda już przyszła, została na dłużej. Mój manager zwykł mówić: "Kiedy zaczyna padać w Sztokholmie, to pada przez kilka tygodni. Ale jeśli wychodzi słońce, to również świeci ono tygodniami." Po pięknym i ciepłym sierpniu, nadeszła bardzo przyjemna złota jesień. Wrzesień i październik były zaskakująco ładne, nawet listopad nie był tak ponury i ciemny jak zeszłoroczny. W sumie nie tak trudno o to z drugiej strony, bo w listopadzie 2014 roku było łącznie może ze 4-5 godzin światła słonecznego - przez cały miesiąc w Sztokholmie... To nawet gorzej niż na północy w tamtym czasie... Temperatury czasem spadały do zera, zwłaszcza w nocy, ale słonecznie dni były bardzo przyjemne. Taka cieplejsza pogoda została właściwie aż do końca roku - nawet grudzień w Sztokholmie czasem rozpieszczał nas 10-15 stopniami!
Ale, jak widać, pogoda w Sztokholmie potrafi być bardzo nieprzewidywalna. Ale gdzie taka nie jest? ;)
I proszę, nigdy mi nie mówcie, ze powód, dla którego nie chcecie przyjechać do Sztokholmu to "bo tam jest zimno". Naprawdę, zimy mogą być łagodniejsze niż w Polsce a lato... szwedzkie lato zwykle jest piękne ;).
A jeśli wciąż nie jesteście przekonani, pamiętajcie, co mówią Skandynawowie: nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, są tylko nieodpowiednie ubrania ;).

Ten post jest częścią Alfabetu Emigracji. A inne posty na literę T znajdziecie poniżej!
- C'est la vie: T for Stół


A photo posted by Gabi (@gabralbn) on

Publikowanie komentarza

1 Komentarze

  1. Jak dobrze, że powstają takie wpisy - też walczę ze stereotypem zimnej Szwecji. Kilka lat temu, kiedy w Polsce lato było dość deszczowe, my przyjechaliśmy ze szwedzkich wakacji opaleni i nikt nie chciał nam wierzyć, że taką opaleniznę przywieźliśmy właśnie z północy ;)

    OdpowiedzUsuń