Advertisement

Main Ad

Do trzech razy sztuka - Uppsala

Byłam wcześniej w Uppsali dwa razy, za każdym razem w listopadzie. Nie miałam najlepszych wspomnień, w mojej pamięci Uppsala była szara, deszczowa i ponura. Mimo że z turystycznego punktu widzenia zwiedziłam tam już wcześniej wszystko, co chciałam, to i tak myślałam o powrocie do tego miasta. Tylko tym razem w lecie, by w końcu przestać myśleć o Uppsali w tak ponury sposób. Tylko tak jakoś wyszło, że przy deszczu i mniej niż 10 stopniach, czerwiec nieszczególnie się różni od listopada...
Na dworze nie za bardzo dało się wytrzymać (w końcu miałam na sobie tylko bluzkę z długim rękawem, polar i kurtkę - akurat na czerwiec ;) ), więc po zaopatrzeniu się w mapkę i magnes (jakimś cudem dotąd nie miałam magnesu z Uppsali) w informacji turystycznej, skierowaliśmy się do katedry.
W katedrze w Uppsali byłam już wcześniej, ale zawsze z przyjemnością zaglądam do kościołów. Ten najwyższy ze skandynawskich kościołów ma prawie 119 m wysokości i jest miejscem spoczynku niektórych szwedzkich królów (w tym Jana III czy Gustawa Wazy), a także wielu arcybiskupów. Co ciekawe, długość kościoła jest równa jego wysokości i też wynosi prawie 119 m.

Tuż za rogiem katedry znajduje się kolejny kościół, p.w. Świętej Trójcy, wybudowany gdzieś pomiędzy XIII a XIV wiekiem. Ma on ten klimat niewielkich szwedzkich kościołów średniowiecznych, które tak bardzo mi się tu podobają. Jednak z oryginalnego wystroju zostało niewiele poza drewnianymi rzeźbami, większość przedmiotów wyprzedano podczas odnawiania kościoła na początku XIX wieku.
Naturalnie trzeba było podejść też do zamku :) Podczas poprzednich wizyt nie wywarł on na mnie wrażenia i nawet nie wiedziałam, czy można zajrzeć do środka. Tym razem moja mama doczytała, że w środku znajduje się muzeum sztuki z darmowym wstępem, więc dlaczego by nie zobaczyć, jak zamek wygląda wewnątrz?
Wnętrze zamku w większości zostało odnowione i przerobione na muzeum. Spacerując po pokojach z przemalowanymi na biało ścianami, w życiu bym nie pomyślała, że znajduję się w XVI-wiecznym zamku. W 1702 r. Uppsala slott uległ poważnym zniszczeniom i w środku wciąż możemy zobaczyć resztki ściany kaplicy (to chyba była najciekawsza część dla mnie ;) ).
Za namową znajomego, który w Uppsali mieszka na co dzień, postanowiliśmy zajrzeć też do Biblioteki Uniwersyteckiej - Carolina Rediviva. Jej budynek znajduje się tuż obok zamku, a biblioteka ma w swoich zbiorach dwa skarby, które są bardzo ciekawe z turystycznego punktu widzenia :) Zdjęć, niestety robić nie można było...
Pierwszy z przedmiotów to tzw. Srebrna Biblia - 4 księgi Ewangelii napisane w języku gockim, całość pochodzi z VI wieku. Nazwa wzięła się od srebrnego koloru tuszu użytego do napisania księgi. Drugi przedmiot to kopia średniowiecznej mapy przedstawiającej Skandynawię. W bibliotece znajdziemy też sporo obiektów sprzed kilkuset lat, pochodzących z całego świata.
[ Srebrna Biblia. Źródło: pinterest ]
Pogoda nie zachęcała do wyjazdu do Starej Uppsali, zresztą co to za przyjemność spacerować po kopcach, gdy wieje i pada. Postanowiliśmy więc ograniczyć się do ścisłego centrum i zajrzeć tam, gdzie jesienią zajrzeć mi się nie udało - do ogrodu botanicznego.

Choć park jest otwarty do późnego wieczora, dotarliśmy tam za późno, by zajrzeć do budynków. Zarówno stara oranżeria, jak i tropikalna szklarnia, są otwarte tylko do 15. Sam spacer po ogrodzie botanicznym też był na swój sposób ciekawy, bo raz świeciło takie słońce, że aż chciało się rozpiąć kurtkę... A chwilę potem zamarzałam w strugach deszczu ;).

Jeszcze przed wyjazdem z Uppsali, zahaczyliśmy na chwilę o Park Miejski, położony niedaleko dworca. Obłędnie kolorowy od różaneczników :). Jednak pogoda nie zachęcała do dalszych spacerów - wygląda na to, że czy późna jesień czy lato, ja szczęścia do pogody w Uppsali nie mam... :P

Ale, jak widać, co niektórym było ciepło, mimo wszystko ;)

Publikowanie komentarza

0 Komentarze