Advertisement

Main Ad

Sztokholmskie migawki - październik

Ostatni wpis fotograficzny ze zdjęciami sztokholmskiego lata cieszył się całkiem sporą popularnością, więc zdecydowałam się dziś zaprosić Was ponownie na spacer po szwedzkiej stolicy. Tym razem w kolorach jesieni :)
Uwielbiam październik i złotą jesień. Przez coraz większe zmiany pogody jeszcze bardziej docenia się każdy słoneczny moment. Przy szwedzkich temperaturach pod kurtkę zakłada się sweter i polar, a rękawiczki stają się nieodłącznym elementem każdego spaceru. Gdyby tak nie wiało, to i parasolkę by się częściej zabierało ;). Ale w październiku są takie plus minus dwa tygodnie, gdy wychodzę na dwór niezależnie od pogody. To właśnie ten krótki okres, kiedy wszystkie drzewa mienią się wszystkimi kolorami. A że w Sztokholmie wszelakich parków jest mnóstwo, to miasto wygląda przepięknie :).
Jesień zaczęła barwić drzewa akurat jak byłam w Polsce, na szczęście proces ten trochę trwa ;). Tydzień później Sztokholm wyglądał już bardzo kolorowo, więc mimo chmur na niebie, wyjście na dwór było wręcz obowiązkowe. Kierunek: Djurgården.
Chyba nie ma lepszego miejsca na takie spacery w sercu Sztokholmu, zwłaszcza jesienią. Cała wyspa to jeden wielki park - dlatego uznałam, że muszę tam zajrzeć z aparatem, kiedy całe Djurgården mieni się złotem :)
Odkąd sama miałam okazję wybrać się na zwiedzanie Sztokholmu amfibiobusem, płynący po wodzie autobus coraz częściej rzuca mi się w oczy. Aż ciężko mi uwierzyć, że przed sierpniem w ogóle nie miałam pojęcia o jego istnieniu :). Swoją drogą, mogę sobie tylko wyobrazić, jak kolorowo musiała wyglądać ta wyspa z jego okien...
Djurgården zaprezentowało się nam chyba we wszystkich kolorach - żółty, pomarańczowy, czerwony... a nawet czasem jeszcze zielony ;). Szkoda tylko, że niebo nad nami było biało-szare... Jesień to taki okres, gdy nawet spacerując sobie po parku, gdzie "właściwie nic nie ma", mam ochotę robić zdjęcia wszystkiemu dookoła :)
Niestety, następnego dnia pogoda zamiast się poprawić, tylko się pogorszyła... W ciągłym deszczu nawet nie wzięłam aparatu na spacer z koleżanką. Pobłądziłyśmy trochę po Södermalmie, a ja nawet co jakiś czas wyciągałam telefon... i zawsze chowałam go z żalem do kieszeni, bo jakość zdjęć nieporównywalna ;)
Na szczęście w ubiegły weekend pogoda w końcu dopisała :) Chyba jesień chciała się z nami pożegnać w pięknym stylu, bo już w środę z kolei temperatury spadły prawie do 0, a za oknem sypał pierwszy śnieg... Spodziewając się już tego, nie mogłam sobie odpuścić ostatniego jesiennego spaceru :)
Tym razem skierowałam się na położoną tuż obok wysepkę Långholmen. Choć jej główną atrakcją jest hostel w więzieniu, to jednak niemało tam też terenów zielonych (albo - w tym przypadku - żółtych ;) ). Słońce grzało do tego tak pięknie, że chyba po raz ostatni w tym roku zdarzyło mi się spacerować bez czapki i w rozpiętej kurtce...
Ten spacer zakończyłam znów na Södermalmie, tym razem w kościele na Högalid (szykuje mi się już niedługo kolejny wpis o kościołach w Sztokholmie... ;) ). I jak Wam się podoba szwedzka jesień? :)

Publikowanie komentarza

0 Komentarze