Advertisement

Main Ad

Stockholmsjul, czyli świąteczne dekoracje w Sztokholmie

W gruncie rzeczy do szczęścia brakuje mi tylko śniegu... No, może niezupełnie do szczęścia, ale przynajmniej do klimatycznych zdjęć okołoświątecznego Sztokholmu ;). Skoro to moja ostatnia zima w szwedzkiej stolicy, nie mogłam sobie odpuścić spaceru połączonego z podziwianiem dekoracji bożonarodzeniowych. Choć tak naprawdę dzisiejszy wpis to podsumowanie trzech różnych spacerów, bo mimo że nie ma śniegu, wieczorami odczuwalna temperatura potrafiła sięgać -10 stopni, co trochę zniechęca do bardzo długich spacerów ;).
[ Źródło ]
Taką mapkę znalazłam na stronie o nazwie Stockholms Jul, czyli Sztokholmskie święta, poświęconej właśnie bożonarodzeniowym ozdobom w mieście. A jest ich naprawdę sporo, co więcej - na mapie nie zaznaczono wszystkiego ;). Jednak większość dekoracji zawieszona została w centrum miasta, w okolicy trzech stacji metra: Kungsträdgården, T-Centralen oraz Hötorget. Ja postanowiłam zacząć mój spacer od tej ostatniej i stamtąd kierować się do ścisłego centrum. Sam plac Hötorget też jest rozświetlony, ale w jego okolicy najbardziej mnie interesowała uliczka Gamla Brogatan, nad którą rozwieszono wielkie szyszki.
Odbijając w drugą stronę od Hötorget, szłam jedną z głównych ulic Sztokholmu - Kungsgatan, czyli Ulicą Króla. Znajdziemy tu pięknie oświetlone mosty, a między nimi rozwieszone gwiazdki. Z przyjemnością weszłam też na jeden z mostów, skąd mogłam zobaczyć część dekoracji z góry - mam wrażenie, że właśnie z tych mostów znajdziemy najwięcej zdjęć w internetach ;).
Z Kungsgatan skręciłam na Ulicę Rządową, czyli Regeringsgatan, mając nad głową srebrne kule imitujące śnieżki. To było jedno z takich miejsc, gdzie powyższą mapkę z dekoracjami mogłam po prostu schować do kieszeni. W tej okolicy właściwie wszędzie są jakieś ozdoby - w którąkolwiek ulicę bym nie skręciła, zawsze będzie mi coś migało nad głową... :)
Innym niezmiernie popularnym elementem dekoracji świątecznych są serca, które już chyba zawsze będą mi się kojarzyć ze świąteczną Kopenhagą. Ale serc nie zabrakło też w Sztokholmie ;). Te wielkie, świecące rozwieszono nad ulicą Norrlandsgatan, jednak mniejsze (i nie tak efektowne ;) ) znajdziemy też wzdłuż ulicy Birgera Jarla, uznawanego za założyciela Sztokholmu.
W pobliżu placu Norrmalmstorg w świąteczną atmosferę wprowadzają nas z kolei bożonarodzeniowe wieńce. Zdjęcia niestety nie są w stanie oddać magii tego miejsca, ale te proste ozdoby to jedne z moich ulubionych dekoracji świątecznych w Sztokholmie. Chyba przede wszystkim dlatego, że nie ciągną się one wzdłuż jednej ulicy, ale człowiek ma wrażenie, że są wszędzie ;)
Pod Teatrem Królewskim, tak jak w ubiegłym roku, napotkamy stado łosi. Choć w sumie większość dekoracji powtarza się z ubiegłej zimy, tylko wtedy jakoś niewiele widziałam ;). Łosie zawsze przyciągają tłumy - musiałam się nieźle nastać i naczekać na mrozie, zanim udało mi się im zrobić zdjęcia bez ludzi.
A skoro już jesteśmy przy światełkowych zwierzętach, koniecznie trzeba zajrzeć na Kungsträdgården, gdzie spotkamy dwa renifery. Całe ogrody są ozdobione też licznymi choinkami, a przy kościele św. Jakuba - znów jak co roku - otworzono lodowisko.
Jakby komuś było mało, kolejne łosie można też spotkać na Sergels Torg, przy metrze T-Centralen. Kiedyś były tuż przy samym obelisku, ale odkąd trwają tam prace renowacyjne, łosiową rodzinkę przeniesiono na sam plac, przy wyjściu z metra. Biorąc pod uwagę, jak popularne jest to miejsce, poddałam się z jakimikolwiek próbami zrobienia zdjęcia bez ludzi ;). Zresztą trafiłam tam chyba jeszcze na jakiś flash mob i ludzi tańczących do piosenek świątecznych...
W tej okolicy ozdoby nie są już tak klimatyczne. Zazwyczaj to po prostu różne światełka i gwiazdki zawieszone przy latarniach wzdłuż dróg i mostów. Nad turystyczną Ulicą Królowej, Drottninggatan świecą się świąteczne niby-żyrandole, a przy ważniejszych budynkach udekorowano choinki. Jednak po wcześniejszych dekoracjach, te wywołują jakiś niedosyt ;).
Zaskakująco niewiele jest też dekoracji na starym mieście, Gamla Stan, ale w tym wypadku to nie dziwi. Starówka sama w sobie jest tak klimatyczna, że wepchnięcie tam ogromnych serc czy szyszek byłoby jakoś nie na miejscu ;). Dlatego skromne ozdoby ponad wąskimi uliczkami oraz choinki na wybrzeżu w zupełności wystarczą, by nadać Gamla Stan dodatkowej magii. W okresie przedświątecznym prym wiedzie tu też jarmark bożonarodzeniowy, ale teraz go już zwinęli... Dwa lata temu wybrałam się nawet na zorganizowany spacer z przewodnikiem pod nazwą Christmas Spirit, o którym pisałam tutaj - to była naprawdę fajna inicjatywa, połączenie oglądania ozdób świątecznych, jarmarku oraz słuchania o szwedzkich tradycjach bożonarodzeniowych.
Mój ostatni zimowy spacer z aparatem zagnał mnie w trochę innych kierunku - na wyspę Djurgården. Specjalnych ozdób może tam nie ma, ale ktoś wpadł na świetny pomysł podświetlenia drzew na wyspie. W efekcie Djurgården mieni się na różowo, czerwono, zielono... Podjechałam tam akurat tego dnia, gdy cały Sztokholm pokryty był grubą warstwą szronu - efekt przerósł moje oczekiwania ;). Piękny ten Sztokholm i naprawdę bym się nie obraziła, gdyby jeszcze ktoś tu zrzucił nam z nieba trochę śniegu ;).

Publikowanie komentarza

0 Komentarze