austria

Cesarskie mauzoleum i katedra w Graz

07:43

Zwiedzając Graz, drugie co do wielkości miasto Austrii, na pewno traficie na ulicę Bürgergasse. Góruje nad nią katedra, jednak tuż obok niej znajduje się i drugi budynek, z zewnątrz również przypominający kościół. To mauzoleum cesarza Ferdynanda II Habsburga - jedno z najwybitniejszych dzieł architektury manieryzmu w Austrii. Obejście całości nie zajmuje dużo czasu - wydawać by się nawet mogło, że zapłata 6€ (25,90 zł) za spędzenie piętnastu minut w mauzoleum to przegięcie... I coś w tym, niestety, jest. Cóż, na wstępie o tym nie wiedziałam - nie miałam pojęcia, czego się po mauzoleum spodziewać, a 6€ za zwiedzanie zabytku nie wydawało mi się czymś nie z tej ziemi w porównaniu do innych austriackich cen. Zatem bez zastanowienia weszłam do mauzoleum... i miałam to szczęście, że byłam w nim kompletnie sama i mogłam oglądać bez ludzi dookoła :).
Budowę mauzoleum rozpoczęto w 1614 roku na rozkaz (wtedy jeszcze księcia) Ferdynanda II, a ukończono je długo po śmierci samego zainteresowanego. W gruncie rzeczy, kiedy pochodzący z Grazu książę został wybrany na cesarza i przeniósł się do Wiednia, budowa stanęła w miejscu i w 1637 roku ciało władcy złożono w na wpół ukończonym grobowcu. Prosta kaplica z pięknie zdobionym sufitem znajduje się dokładnie nad kryptą, a przez zakratowany otwór w podłodze możemy zobaczyć sarkofag. Oczywiście, można zejść i do  samej krypty, gdzie złożono władcę z rodziną. Wokół ustawiono lustra, by - nie podchodząc bliżej - dało się zobaczyć wyrzeźbione na sarkofagu postacie rodziców Ferdynanda II. W środku złożono ciało Marii Bawarskiej, matki cesarza - miejsce złożenia ciała samego władcy wskazuje niewielka tablica, jego serce zaś pochowano w Wiedniu. Szczerze powiedziawszy, ta część mauzoleum jest dość prosto zdobiona i po prostu zeszłam na chwilę do krypty, a że nigdzie nie można było bliżej podejść, to dość szybko wróciłam z powrotem na górę.
Centralną część mauzoleum stanowi kościół św. Katarzyny - również z prostym, białym wnętrzem, bez zbędnego wystroju. Główną uwagę, tak jak i w przypadku kaplicy, przykuwa pięknie malowana kopuła - freski namalował pod koniec XVII wieku Matthias Echter. Ktoś wpadł na świetny pomysł, by na środku kościoła, tuż pod kopułą ustawić wielkie wypukłe lustro. Dzięki temu można przyjrzeć się niemalże z bliska malowidłom na suficie, kopule, oraz zobaczyć całe pomieszczenie pod nieco innym kątem.
Punktem obowiązkowym w mauzoleum jest też dzwonnica, z której roztacza się widok na Graz. Widok, niestety, zza gęstej kraty, co skutecznie uniemożliwia zrobienie dobrych zdjęć :(. W wieży znajduje się też niewielka wystawa informacyjna, z której można się dowiedzieć, że dzwony w mauzoleum zostały tam ustawione, by tworzyły zgrany dźwięk z dzwonami katedralnymi.
Po zejściu z wieży, przy donośnym dźwięku dzwonów, które omal nie przyprawiły mnie o atak serca, wychodzę z mauzoleum. Od razu kieruję się do katedry - Ferdynand II chciał, by mauzoleum stanęło na placu przykatedralnym, więc teraz do przejścia mam tylko kilka kroków. Już na wstępie zaskakuje mnie tłum przy wejściu - o ile mauzoleum było puste, tak bezpłatna świątynia przyciąga mnóstwo wycieczek. Tu jedna grupa niemieckojęzyczna, tam druga, gdzieś obok inny przewodnik opowiada coś po angielsku... Nieszczególnie przepadam za zwiedzaniem w takiej atmosferze, ale cóż było robić? :)
Katedra św. Idziego powstała w XV wieku na rozkaz cesarza Fryderyka III Habsburga na miejscu poprzedniej świątyni, pochodzącej z drugiej połowy XII wieku. Jak i w wielu podobnych przypadkach, także katedra w Graz była wielokrotnie odnawiana, więc to, co widzimy dzisiaj, wcale niekoniecznie wygląda tak jak te kilkaset lat temu. Oryginalnie gotycki kościół został przemieniony w barokową perełkę za panowania jezuitów w katedrze. Kolejne renowacje są planowane na lata 2019-21, co mnie zaskoczyło, bo świątynia jest w całkiem niezłym stanie.
Jezuici zajmowali się świątynią od 1577 do 1773 roku i to z tego okresu pochodzą najpiękniejsze elementy katedry, w tym wspaniały, barokowy ołtarz autorstwa Georga Kraxnera. Mniej więcej w tym samym czasie powstała misternie zdobiona ambona, która natychmiast przykuwa uwagę po wejściu do kościoła. Dużo nowsze są z kolei organy, bo powstałe dopiero w 1978 roku, a także wykonane w Insbrucku dzwony.
Zarówno do mauzoleum, jak i katedry, żywię dość ambiwalentne uczucia ;). Są zrobione z pomysłem, mają kilka pięknych i ciekawych elementów wystroju wnętrza... A jednak brakuje mi czegoś, co by w nich porywało. Nie wzbudzają takiego zachwytu, że potem ma się ochotę wspominać pobyt w takim miejscu. Katedra jest bogato zdobiona, ale większość tego już gdzieś kiedyś widziałam, a poza tym liczne wycieczki uprzykrzają zwiedzanie. W mauzoleum było pusto i cicho, ale też dość drogo, jak na te kilkanaście minut zwiedzania. Fajnie było zobaczyć oba, ale żadne z tych miejsc nie znalazłoby się raczej na mojej liście must-see w Graz po raz drugi.

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (28) belgia (1) chorwacja (14) cypr (1) czarnogóra (5) czechy (2) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) grecja (3) holandia (1) islandia (4) kolumbia (21) kuba (2) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (25) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (2) szwecja (210) tajlandia (6) węgry (3) włochy (12) zea (4)

Instagram