Advertisement

Main Ad

Średniowieczne opactwo w Göttweig

Kiedy myślę o średniowiecznych opactwach, stają mi przed oczami filmy i książki o Robin Hoodzie i potężne siedziby angielskich duchownych. Z Austrią jest nieco inaczej, choć opactwa w Göttweig i Melku to jedne z głównych atrakcji turystycznych doliny Wachau. I choć Robin Hooda tu nie było, to potężny kompleks kościelny, zbudowany na szczycie wzgórza w Furth bei Göttweig, zdecydowanie przyciąga wzrok już z daleka. Całość znajduje się tuż obok miasteczka Krems an der Donau, więc bez trudu można odwiedzić oba miejsca podczas jednego wyjazdu.
Zarówno przy wejściu do opactwa, jak i na jego terenie, znajdują się mapki z oznaczonymi budynkami. Tylko część z nich jest udostępniona zwiedzającym, w pozostałych wciąż toczy się normalne zakonne życie. Przy jednej z map podszedł do nas starszy pracownik, który - chyba nie zwracając uwagi na to, że niewiele z jego wypowiedzi rozumiemy - zaczął opowiadać po niemiecku o historii tego miejsca, wielokrotnie podkreślając, gdzie nie można wejść. Aż ciężko się było od niego uwolnić ;). Turystom, poza samą świątynią, udostępniono tylko część muzealną. Przechodzimy długim korytarzem, na którego ścianach wiszą tablice z informacjami o historii opactwa. W niewielkim pomieszczeniu znajdujemy też rekonstrukcję dawnej apteki (Alter Apotheke).
Göttweig przypomina niemalże kompleks pałacowy. Nieszczególnie to dziwi, bo budowla powstała w XVIII wieku, mocno czerpiąc z bogatego baroku. Ale gdzie to tytułowe średniowiecze, można by zapytać? ;) Cóż, opactwo w Göttweig powstało w 1083 roku i przez wieki prężnie się rozwijało, aż do pożaru w 1718 roku. Wciąż na terenie kompleksu znajdują się tabliczki informujące, jak mocno ucierpiała w ogniu dana część klasztoru. Oczywiście, znajdziemy tu i starsze części opactwa, jednak często towarzyszy im informacja nieudostępnione turystom!
Najważniejszą częścią opactwa jest naturalnie sama świątynia (Stiftskirche). Pierwsze wrażenie - kościół przywodzi mi na myśl naszą Św. Lipkę... ;) Ten charakterystyczny różowawy kolor, te dwie wieże po bokach... Na szczęście w środku świątynia wygląda dużo lepiej. Oryginalnie gotycka, nabrała barokowego wystroju w XVIII wieku, wtedy też powstała obecna fasada (pierwotnie wejście do kościoła było z zupełnie innej strony). Jak na barok przystało, zdobienia w środku są naprawdę niesamowite :).
Pod prezbiterium znajdują się krypty, a w nich relikwiarz z relikwiami św. biskupa Altmanna von Passau - założyciela opactwa w Göttweig. Aż do połowy XVIII wieku odbywały się do niego pielgrzymki, których tradycję przywrócono trzydzieści lat temu. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że pięknie odnowiona świątynia przyciąga zarówno turystów, jak i pielgrzymów. Wychodząc z krypty, mamy niesamowity widok na wnętrze kościoła - zdobione ściany i sklepienie, piękna ambona, podobne organy... Czy już wspominałam, że lubię kościoły? ;)
Z górującego nad okolicą wzgórza rozciąga się też niczego sobie widok na dolinę Wachau, której kulturowy krajobraz znajduje się na liście UNESCO. Podobnie jak i samo opactwo, które również na każdym kroku informuje turystów o tym, że ten obiekt to część światowego dziedzictwa. Czy warto tu zajrzeć? Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie raczej wycieczki urządzonej specjalnie w celu zobaczenia Göttweig - owszem, jest ładnie, ale żeby specjalnie dlatego tu przyjeżdżać...? Jednak mając po drodze, zwiedzając inne atrakcje doliny Wachau - jasne, czemu nie? Zwłaszcza, że na zobaczenie całości wystarczy niecała godzina :).

Publikowanie komentarza

0 Komentarze