austria

Pszczołojady i Jezioro Nezyderskie

06:59

Początek lipca przyniósł do Wiednia upały sięgające 40 stopni i nawet ja, choć wybitnie ciepłolubna, nie wyobrażałam sobie chodzenia po mieście przy takiej temperaturze. Chciałam gdzieś posiedzieć nad wodą, a wiedeński Dunaj w upalne weekendy zbyt bardzo roi się od ludzi. Postanowiłam więc wyskoczyć nad pobliskie Jezioro Nezyderskie, a w pracy natychmiast mnie uprzedzono, że tam też będą tłumy ;). Przy zakupie biletów na pociąg przypomniało mi się, że swego czasu kolega (ten, który zachęcał mnie do wyjazdu do Apetlon, by obserwować sowy) wspominał o kolonii pszczołojadów obok Weiden am See. Pomyślałam więc, żeby połączyć dwa w jednym i zarezerwowałam bilety Wiedeń-Weiden i powrotny Neusiedl am See-Wiedeń, zakładając, że te cztery kilometry pomiędzy Weiden i Neusiedl po prostu przejdę.
Weiden am See to niewielka miejscowość na północno-wschodnim wybrzeżu Jeziora Nezyderskiego. Większość podróżnych wysiada z pociągu stację wcześniej, w Neusiedl, obładowana sprzętem do pływania i rzeczami na plażę. W Weiden oprócz mnie pociąg opuszcza jeszcze para rowerzystów, którzy natychmiast kierują się na jedną z licznych ścieżek rowerowych biegnących przez te okolice. Mijam malutki dworzec, jakieś kolumny, lokalny kościół i restauracje, po czym kieruję się na główną ulicę - Neusiedler Straße. Pomaga mi tu Google Maps, bo - ku mojemu zaskoczeniu - kolonia pszczołojadów jest oznaczona na mapie. Fakt, że Google radzi, by do Bienenfresser Nistplatz iść naokoło, ale odbijam w ścieżkę między polami i oszczędzam sobie ponad kilometr spaceru (nie to, że nie lubię spacerów, ale w otwartym polu przy 40 stopniach...?).
Pszczołojady albo - jak bardziej poprawnie nazywa je wikipedia - żołny zwyczajne to gatunek ściśle chroniony. Okres zimowy spędzają w Afryce i w kwietniu przylatują do Weiden, gdzie przebywają do początków sierpnia. Łatwiej jednak w tym sezonie spotkać je w południowej Europie, rzadko zapuszczają się na północ od Alp. Mimo wszystko Jezioro Nezyderskie ma w sobie coś, co przyciąga w te okolice liczne (często też chronione) gatunki ptaków. Organizuje się tu nawet Bird watching - safari, a wiosną odbywa się Bird Experience - specjalnie zorganizowany weekend z obserwacją ptaków. I jak zapewnia mój kolega z pracy, regularnie uczestniczący w takich wydarzeniach, chętnych podobno jest mnóstwo ;).
Na znalezionych w internecie zdjęciach sprzed lat widzę, że kiedyś dało się podejść bliżej do kolonii. Widać jednak ludzie straszyli ptaki, bo dziś ułożono niewielki płot z gałęzi i postawiono tabliczkę z zakazem podchodzenia bliżej. Przez płot dałoby się łatwo przejść, ale przecież nie o to chodzi - jest tabliczka, więc jest zakaz, Austriakom więcej nie trzeba, Ordnung muss sein ;).
Może to kwestia upałów, ale nie spotykam nikogo w okolicy i mogę sobie na spokojnie pospacerować z aparatem. Nie posiadam, niestety, takiego obiektywu, by przybliżyć ptaki wystarczająco do zdjęć - zresztą one też niechętnie się zatrzymują w miejscu. Są niesamowicie ruchliwe i zwinne - spotkałam się z komentarzem, że przypominają w locie jaskółki. I wszędzie je słychać, łatwiej nasłuchiwać niż wypatrywać :)
Tuż obok ciągną się też liczne uprawy winorośli, górujące nad miasteczkiem. W tle rzuca się w oczy niebieski kolor Jeziora Nezyderskiego - okolice gniazd to też fajny punkt widokowy na okolicę. Jeszcze raz rzucam okiem na kolorowe ptaki śmigające mi nad głową i wracam powolnym spacerem do centrum Weiden.
Wzdłuż torów kolejowych łączących Weiden i Neusiedl am See biegnie ścieżka rowerowa, ale nie widzi mi się spacer blisko torów. Nieco bliżej jeziora natrafiam na ni to uliczkę, ni to ścieżkę, łączącą oba miasta i umożliwiającą pokonanie tej trasy w spokoju. Czasem mijają mnie rowerzyści czy ludzie na hulajnogach, chętnych na spacer w tym upale jest zdecydowanie mniej. Od kolonii pszczołojadów do wybrzeża w Neusiedl jest ok. 5,5 km, czyli trochę ponad godzina spaceru - idealnie, by złapać trochę opalenizny ;).
Nie jestem typem plażowicza, nie przygotowałam się też do kąpieli. Chciałam sobie posiedzieć z godzinę nad wodą, może zamoczyć stopy, zjeść loda i na spokojnie kierować się na pociąg. Rzut oka wystarczył, bym odpuściła sobie hałaśliwą i zatłoczoną plażę - zwłaszcza, że wstęp na plażę jest płatny (5,50€/dzień). Usiadłam sobie na molo, gdzie było dużo ciszej i spokojniej, do tego przyjemnie wiało... :) Swoją drogą, jeśli wierzyć moim znajomym z pracy (a nie mam powodów, by nie wierzyć), Jezioro Nezyderskie nie jest idealnym miejscem do kąpieli, przez sporą warstwę błota i mułu.
Z Neusiedl am See jest dużo więcej połączeń do Wiednia niż z Weiden, więc późnym popołudniem bez problemu łapię pociąg powrotny. Jezioro mnie jakoś nie zachwyciło - zdecydowanie bardziej wolałam popatrzeć na ptaki... :)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (53) belgia (1) chorwacja (14) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (4) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (3) hiszpania (6) holandia (1) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) monako (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (30) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (3) słowenia (8) szwecja (220) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (3) włochy (12) zea (4)

Instagram