austria

Koty i Harry Potter, czyli klagenfurckie kawiarnie

08:14

Choć kawy nie pijam, to lubię czasem poszukać jakichś ciekawszych kawiarni - bardziej na jakąś przekąskę czy śniadanie, niż by tylko posiedzieć przy czymś ciepłym do picia... Zwłaszcza, gdy na zewnątrz i tak mamy lato ;). W Klagenfurcie wypatrzyłam dwie kawiarenki, które z całego serca polecam, jeśli kiedyś zawitacie do tego miasta. I nawet nie dlatego, że są przystępne cenowo i można tam coś smacznego zjeść i wypić, choć wiadomo, że są to - jakby nie patrzeć - dość istotne rzeczy w takich przybytkach. Obie kawiarnie są tematyczne i mają tak fajną atmosferę, że chce się tam siedzieć, nawet kiedy filiżanka już dawno stoi pusta... :)

PHOENIX BOOK CAFÉ

Na Phoenixa trafiłam właściwie przypadkiem, bo idąc centrum miasta wypatrzyłam gdzieś logo Hogwartu. Było jeszcze wcześnie, dopiero rozstawiali stoliki, ale zrobiłam zdjęcie, by zapamiętać, żeby poszukać czegoś więcej o tym miejscu. Wieczorem, już w hotelu, wrzuciłam w Google hasło Phoenix Klagenfurt i natychmiast wyskoczyła mi ta book cafe. Nie dość, że książkowo, to jeszcze Harry Potter... Od razu poczułam się jak dziecko i postanowiłam wpaść tam na śniadanie następnego ranka ;)
Mimo ładnej pogody nie chcę siedzieć na zewnątrz - interesuje mnie wnętrze kawiarni! Jak na book cafe przystało, półki zastawione są książkami (nie tylko Harrym Potterem, żeby nie było ;) ), ale do tego mamy tu mnóstwo innych drobiazgów, bo Phoenix jest także licencjonowanym sklepikiem z gadżetami ze świata HP. Nad stolikami zawieszone są listy z Hogwartu z nazwiskami bohaterów, a z głośników cicho płynie muzyka z filmu. Możemy wejść też po schodach na górę - obsługa nawet do tego zachęca, w końcu tam wystawiono najwięcej produktów na sprzedaż - by jeszcze bardziej zatonąć w tym magicznym świecie. Wita nas zawieszona nad głowami latająca miotła i jeszcze więcej gadżetów. Widać, że to miejsce przyciąga potterowych fanów, bo w pewnym momencie do kawiarni weszła też kobieta z kilkuletnią córką w spiczastej tiarze, pelerynie z logiem Gryffindoru i drewnianą różdżką w ręku - gotowe na śniadanie ;).
Jak to wszystko wygląda cenowo? Wbrew pozorom sama kawiarnia nie jest droga. Zestawy śniadaniowe na ten przykład kosztują ok. 6-7 € (26,80-31,30 zł). Drożej się robi, gdy chcemy kupić coś z gadżetów, w końcu franczyza swoje kosztuje. Zerknęłam z ciekawości na dział słodyczy - czekoladowa żaba - 6,60 € (29,50 zł), czekoladowa różdżka - 11,50 € (51,40 zł), fasolki Bertiego Botta czy żelki-ślimaki - 4,90 € (21,90 zł)... O innych gadżetach już nie wspomnę, bo to już było kilkadziesiąt euro i wyżej. No ale ja nie poszłam tam po potterowe zakupy, tylko na śniadanie w fajnej atmosferze, a to Phoenix Book Cafe zdecydowanie zapewnia :)

Adres: Alter Pl. 24

CAT'N'COFFEE - KOCIA KAWIARNIA

O kociej kawiarni przeczytałam w internecie na parę dni przed wyjazdem do Klagenfurtu - była idealnie na drodze z dworca do mojego hotelu. Pomyślałam sobie, że świetnie się składa, akurat po przyjeździe do miasta, a jeszcze przed zameldowaniem się będę mogła zjeść lunch w towarzystwie kotów ;). Wiem, że takie kocie kawiarnie nie są żadną nowością - mnóstwo ich w wielu miejscach, ale tak się jakoś złożyło, że jeszcze nigdy w żadnej nie byłam. Zatem, skoro nadarzyła się taka fajna okazja podczas wizyty w Klagenfurcie, grzechem byłoby z niej nie skorzystać ;).
Już na wstępie witają mnie dwie pary drzwi i informacja, by otwierać jedne dopiero po zamknięciu drugich - nie chcemy w końcu, by koty uciekły, prawda? Wewnątrz obowiązuje trochę zasad - koniecznych, bo jakby nie patrzeć, obcujemy z żywymi stworzeniami, o czym niestety nie wszyscy pamiętają. Kotów nie dokarmiany serwowanym nam jedzeniem, ale za 2 € (8,90 zł) można kupić smaczki, jeśli nie możemy się oprzeć pokusie, by futrzaki czymś poczęstować. Zwierzaków nie bierzemy na ręce, jeśli sobie tego nie życzą, nie budzimy, kiedy śpią (czyli prawie cały czas ;) ), no i pilnujemy, żeby nie miały wstępu na stół. W Cat'n'Coffee można swobodnie robić zdjęcia (tylko bez flesza), z czego skwapliwie korzystałam :)
To kawiarnia, więc dań stricte obiadowych tu nie dostaniemy, ale na lekki lunch wystarczy - zjadłam całkiem smaczną focaccię za 5,80 € (25,90 zł). Proste śniadanie kosztuje tu 3,40 € (15,20 zł), duże - 7,10 € (31,70 zł). Kawa kosztuje od 2 do 4,50 € (8,90-20,10 zł), w zależności od dodatków.  Generalnie wybór napojów jest znacznie większy niż przekąsek i ma to sens, bo ludzie przesiadują tu dość długo, czekając, aż koty będą miały więcej energii do zabawy - a coś wypadałoby na tym stole mieć przez cały czas ;). Sama spędziłam w środku dobrą godzinę, co - jak na mnie - jest niezłym wyczynem (jestem typem, który gdzieś wchodzi, je / pije i wychodzi, nie lubię siedzieć bez celu), no ale przecież koty by się same nie wygłaskały... :)

Adres: Paulitschgasse 9

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (103) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (5) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (5) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (32) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (4) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (12) zea (4)

Instagram