austria

Wolfsklamm - Wilczy Wąwóz w Tyrolu

14.12.20

Austria wąwozy
Żeby odpocząć trochę od zwiedzania miast i miasteczek podczas naszej austriackiej objazdówki, postanowiliśmy też wybrać się na spacer po jednym z wielu okolicznych wąwozów. Miałam pozaznaczane na mapce różne wąwozy, które chciałam zobaczyć, a o ostatecznym wyborze zdecydowała po prostu odległość i łatwy dojazd - po południu miało padać, więc chcieliśmy się na spokojnie wyrobić w godzinach porannych. Wybraliśmy Wolfsklamm - Wilczy Wąwóz - położony tuż obok miasteczka Schwaz.
Przejechaliśmy przez Schwaz, przekroczyliśmy rzekę Inn i zatrzymaliśmy się na jednym z parkingów w Stans. My byliśmy na tygodniu, do tego z rana, nie było więc problemów z parkowaniem, ale podobno w weekendy parkingi są pełne. Po wyjściu z samochodu podążyliśmy za znakami kierującymi do wejścia do wąwozu - kilka minut spaceru i już byliśmy przy kasie biletowej. Wstęp do Wolfsklamm kosztuje 5 € od osoby (dorosłej), a tak uzyskane środki służą do utrzymania wąwozu w jak najlepszym stanie dla odwiedzających. 
Ze względów bezpieczeństwa wąwóz jest zamknięty jesienią i zimą - nie tylko ze względu na śliskie podejścia, ale też przez ryzyko osuwania się kamieni z góry. W tym roku sezon trwał oficjalnie od 1 maja do 31 października (korona zrobiła swoje i praktycznie turystów wpuszczano dopiero od czerwca), wejście od 9 do 16. Podczas spaceru wielokrotnie widzieliśmy znaki informujące, że przez pandemię droga jest tylko jednokierunkowa. Przyznam, że nie wyobrażam sobie, jak na często wąskich przejściach mógłby tędy biec szlak w obie strony... Teraz nie było możliwości zawrócenia, więc gdy doszło się do końca płatnego odcinka wąwozu, trzeba było wyjść za barierki i wracać do Stans nieco okrężną drogą przez las.
Początkowy odcinek wąwozu biegł przez las, a rzeka szumiała gdzieś w dole, co jakiś czas prześwitując między gałęziami. Pomyśleliśmy sobie, że jednak oczekiwaliśmy czegoś więcej i że mamy nadzieję, iż cała wędrówka nie będzie wyglądała w ten sposób... ;) Na szczęście nie wyglądała. Już po krótkim marszu zeszliśmy na wysokość rzeczki, a droga biegła po drewnianych platformach i mostach wzdłuż wąwozu. Naszym punktem porównawczym był słoweński Vintgar, który odwiedziliśmy w ubiegłym roku i który był jednak piękniejszy od Wolfsklammu... ale i tak warto tu było przyjechać ;).
Tłumów nie było, ale jednak na trochę ludzi się natknęliśmy. Tych parę mijanych osób wystarczyło, by w kilku piękniejszych miejscach porobiły się zatory, gdy każdy chciał robić zdjęcia. Dominowała tu idąca przed nami para, która chyba robiła sobie całą instagramową sesję fotograficzną i odpowiadała za większość zatorów na szlaku ;). Dlatego też nie do końca sobie wyobrażałam, jak to mogło wyglądać przed pandemią, jeśli ludzi było więcej, a droga była dwukierunkowa... 
Po przejściu całego drewnianego szlaku dotarliśmy do miejsca, gdzie rzeka płynie już spokojniej, dużo szerszym nurtem. Jest tu gdzie usiąść i odpocząć, więc i ludzi nagle się zrobiło sporo, zwłaszcza przy pięknej, słonecznej pogodzie. Charakterystyczną ciekawostką dla tego miejsca okazały się dziesiątki, a nawet setki niewielkich wieżyczek z kamieni. Postawione nad rzeką, a także nieco wyżej w lesie zapewniały naprawdę piękny widok. Zresztą sami też podokładaliśmy trochę kamyczków ;). Podobno wąwóz najlepiej odwiedzać wiosną, bo po roztopach rzeka niesie dużo więcej wody i wodospady są bardziej widowiskowe. Z drugiej strony zima niszczy większość tych kamiennych wieżyczek, które co sezon trzeba od nowa budować...
Tuż za tą wystawą wieżyczek znajduje się wyjście z płatnej części wąwozu. Dalsza trasa biegnie naokoło drogą asfaltową przez las. Całe kółko, z powrotem do Stans, to zaledwie ok. 7 kilometrów, więc i spacer sam w sobie nie zajmuje dużo czasu. Jednak dopiero idąc drogą powrotną i widząc Stans gdzieś w dole, pod nami, zdałam sobie sprawę, ile tych drewnianych schodków do góry trzeba było wcześniej podejść ;). Jeśli będziecie kiedyś w okolicy, polecam spacer po Wolfsklamm - to naprawdę piękne miejsce. Trasa jest dość krótka, łatwa (ze względu na ilość schodów z wózkiem nie polecam, ale samo przejście nie jest męczące ani wymagające), a zapewnia bardzo fajne widoki :).

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (132) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (6) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (11) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (3) norwegia (1) panama (13) polska (33) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (9) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (15) zea (4)

Instagram