Advertisement

Main Ad

Spacerując po Eisenstadt

Austria Eisenstadt spacer
Rzadko mi się zdarza pojechać, żeby zobaczyć jedną atrakcję turystyczną i tyle. Jak już gdzieś jadę, lubię obejść całą okolicę, zajrzeć do okolicznych kościołów, na rynek, przyjrzeć się architekturze. Tak samo było z położonym w Burgenlandzie miasteczkiem Eisenstadt - celem wypadu był pałac Esterházy, ale było dla mnie oczywiste, że muszę się zorientować, co tam jeszcze jest do zobaczenia w okolicy. Na szczęście żyjemy w dobie internetu, a ten natychmiast polecił mi parę innych miejsc w miasteczku. Kilka minut lektury i nagle zdałam sobie sprawę, że Eisenstadt to nie tylko pałac :)
Do miasteczka dotarłam z przesiadką, pociąg + autobus, i wysiadłam na placu przed katedrą. I oczywiście do niej skierowałam swoje pierwsze kroki ;). Z historycznego punktu widzenia świątynia św. Marcina sięga XIII wieku, ale oryginalny kościół z tamtych czasów nie zachował się do dzisiaj. Gotycki budynek powstał na przełomie XV i XVI wieku... a wkrótce potem pochłonął go potężny pożar. Za rekonstrukcję zabrano się w latach 1610-29, potem w XVIII wieku zadbano o barokowy wystrój wnętrza, zaś ostatnie stulecie przyniosło kolejne renowacje i prace konserwacyjne. Nie powiem, żeby katedra św. Marcina w Eisenstadt wywarła na mnie szczególne wrażenie, no ale przecież musiałam tu zajrzeć, skoro już przyjechałam do miasteczka... ;)
Następnie skierowałam się do centrum, na główną ulicę Eisenstadt nazwaną po prostu Hauptstraße. Najbardziej ciągnął mnie tu wczesnorenesansowy ratusz, którego niestety mój aparat nie dał rady objąć kadrem. Fasadę budynku zdobią malowidła przedstawiające sceny biblijne oraz wizerunki kobiece, będące alegorią cnót kardynalnych (umiarkowanie, sprawiedliwość), a także wiary, nadziei, wiedzy oraz mądrości. W Eisenstadt natkniemy się także na bardzo popularną w Austrii kolumnę morową, postawioną tu w 1713 roku w podziękowaniu za zakończenie zarazy.
Jak już wspomniałam na początku, głównym celem mojego wyjazdu oraz największą atrakcją Eisenstadt był pałac rodziny Esterházy, któremu poświęciłam już oddzielny wpis. To XIII-wieczny zabytek, który trafił do tego rodu w połowie XVII wieku, a oni już zadbali o to, by wszystko pięknie przebudowano i wyremontowano. Warto do niego zajrzeć, zwłaszcza w ładny dzień, bo wtedy można też pospacerować po pałacowych ogrodach - nie są duże, ale zadbane i spokojne, bo w Eisenstadt podobno nawet w normalnych czasach nie ma nigdy tłumów :).
Fani muzyki klasycznej mogą się też wybrać na zwiedzanie miasteczka śladami Haydna, jednego z tzw. klasyków wiedeńskich. Jest tu poświęcone mu muzeum (położone swoją drogą przy uliczce jego imienia), kościół, ogród zielny, duża wystawa tematyczna w pałacu Esterházy... Mnie takie rzeczy nieszczególnie interesują, więc poprzestałam na wystawie pałacowej, a muzeum - znajdujące się w domu, w którym kiedyś kompozytor mieszkał - obejrzałam z zewnątrz. A skąd w ogóle takie zainteresowanie Haydnem w Eisenstadt? Cóż, od 1761 do 1790 roku był on nadwornym kompozytorem rodziny Esterházy, nic więc dziwnego, że sporo przebywał tam, gdzie rodzina miała pałac... :)
Parę kroków od domu Haydna znajduje się kościół franciszkanów, do którego - oczywiście - też musiałam zajrzeć, skoro już tędy przechodziłam. Klasztor zbudował tutaj w latach dwudziestych XVII wieku hrabia Mikołaj Esterházy, ale świątynia nie utrzymała się długo - kompletnie zniszczył ją najazd turecki z 1683 roku. Obecny kościół pochodzi z lat siedemdziesiątych XVIII wieku i choć jego wystrój jest dość prosty, to warto zwrócić uwagę na pięknie zdobiony ołtarz.
Biorąc pod uwagę też moje zainteresowania, musiałam zajrzeć również do żydowskiej dzielnicy, położonej kawałek za pałacem Esterházy. Wchodzi się tu przez charakterystyczną żółtą bramę, która od końca XVII wieku do 1938 roku stanowiła wejście na teren getta (choć wtedy, naturalnie, getto nie kojarzyło się jeszcze tak, jak od czasów II wojny światowej). W budynku dawnej prywatnej synagogi obecnie znajdziemy muzeum żydowskie - pierwsze muzeum poświęcone Żydom w Austrii po 1945 roku. Oczywiście, w sobotę było nieczynne, o czym wcześniej nie pomyślałam, więc mogłam tylko zerknąć na budynek od zewnątrz :).
Tuż obok dzielnicy żydowskiej znajdziemy też stary cmentarz żydowski, użytkowany do 1875 roku (najstarszy nagrobek pochodzi z 1679 roku). Obecnie na cmentarzu są 1.082 groby, w których pochowano łącznie 1.105 osób. Po 1875 roku utworzono nową nekropolię żydowską przy Carl Moreau-Straße. Obie zostały zniszczone przez nazistów podczas II wojny światowej, niektóre nagrobki wykorzystano np. jako zapory przeciwczołgowe. Po wojnie próbowano uporządkować cmentarze i dziś można je zwiedzać, umówiwszy to zawczasu w muzeum żydowskim. Takiej możliwości też naturalnie nie miałam, ale przez stary cmentarz biegnie ścieżka, do której dostęp jest cały czas i choć nie można podejść do nagrobków, to można choć przeczytać tablicę informacyjną i przyjrzeć się nekropolii zza siatki.
W tym momencie pogoda zaczęła się już gwałtownie pogarszać, więc skierowałam się już na autobus powrotny. Dopiero jadąc z powrotem na pociąg do Wiednia, zobaczyłam przez okno jeszcze jedno miejsce, które chciałam odwiedzić w Eisenstadt, ale wyleciało mi to z głowy. To Bergkirche (kościół na wzgórzu), zwany też kościołem Haydna, położony kawałek dalej od centrum - wciąż jednak blisko, biorąc pod uwagę rozmiary miasteczka. Świątynię tę ufundował książę Paul Esterházy, a w środku znajdziemy sarkofag, w którym złożono ciało Haydna. Będzie trzeba jeszcze kiedyś przy okazji odwiedzić Eisenstadt, zajrzeć do tego kościoła, do muzeum żydowskiego... Bo podobało mi się Eisenstadt - to takie małe, spokojne, ale też bardzo klimatyczne miasteczko :)

Publikowanie komentarza

0 Komentarze