austria

Pöstlingbergbahn, czyli tramwaj na wzgórze w Linzu

06:53

Wystarczy dwudziestominutowa przejażdżka tramwajem, by spojrzeć na Linz z zupełnie innej perspektywy. Liczące sobie 539 metrów wzgórze (czy to już góra? ;) ) Pöstlingberg zdecydowanie góruje nad miastem i stanowi jego najlepszy punkt widokowy. Żeby jeszcze bardziej przyciągnąć turystów, na szczycie umiejscowiono sporo atrakcji - szczególnie dla dzieci. W efekcie, jeśli już decydujemy się na wypad na Pöstlingberg, musimy się liczyć z tym, że spędzimy tam trochę czasu... :)
Na szczyt wzgórza kursuje specjalny tramwaj zwany Pöstlingbergbahn, który swoją trasę zaczyna na placu głównym w Linz. Podróż trwa dwadzieścia minut i kosztuje 3,90€ (6,40€ jeśli kupujemy od razu bilet w tę i z powrotem). To podobno jedna z najbardziej stromych tras tramwajowych w Europie (różnica przewyższeń przekracza 250 metrów), a do tego szczycąca się niekrótką historią - Pöstlingbergbahn wystartował bowiem już w 1898 roku - wtedy jeszcze jako kolejka górska.
Jadę tramwajem do samego końca, choć większość osób wysiada wcześniej - na przystanku przy zoo. Ja sobie tę przyjemność odpuszczam (zresztą, zoo w zimie nie jest tak fajne jak w lecie ;) ), zdecydowanie bardziej kuszą mnie punkty widokowe na górze. Widoczność tego dnia nie jest najlepsza, ale i tak mogę wyraźnie zobaczyć wstęgę przecinającego Linz Dunaju i charakterystyczne kształty najwyższych budynków.
Na samym szczycie Pöstlingberg wznosi się widoczny z daleka, biało-beżowy kościół. To bazylika p.w. Siedmiu Boleści Maryi (Basilika zu den Sieben Schmerzen Mariä). Późnobarokowe wnętrze na kolana może i nie powala, ale i tak ta wybudowana w połowie XVIII wieku świątynia to jedno z najpopularniejszych miejsc ślubów w tej okolicy. Mnie szczególnie rozbawiły buteleczki z wodą święconą na sprzedaż (tylko 50 eurocentów sztuka!), ale cóż poradzić - biznes jest biznes ;).
Inną atrakcją, z której nie skorzystałam, bo czułam się jednak nieco za staro, jest pociąg jaskiniowy (Grottenbahn). Zresztą sam początek hasła reklamowego sporo tłumaczy - Czy wciąż wierzysz w smoki, czarownice i krasnoludki? Nie? A twoje dzieci? Jako że dzieci nie posiadam, a świat smoków i czarownic wolę odkrywać raczej w Harrym Potterze czy Grze o Tron, niezbyt zainteresowałam się tym miejscem. Mimo wszystko, różne bajkowe postacie znajdziemy też poza jaskinią - porozstawiane w różnych punktach wzgórza figurki krasnoludków mają zachęcić turystów do przejażdżki pociągiem.
Przy ładnej pogodzie warto też po prostu pospacerować po Pöstlingberg - po wzgórzu biegną ścieżki, gdzie można trochę odpocząć od miejskiego zgiełku. W zimie poza głównym szlakiem (czyli tym pomiędzy kościołem a pociągiem w jaskini) nie spotkałam prawie nikogo, choć zakładam, że w sezonie może to wyglądać nieco inaczej :). Ale nawet jeśli będzie tam nieco więcej osób, wciąż warto wjechać (albo - mając więcej czasu - nawet i wejść) na Pöstlingberg, jak już będziemy w Linzu... :)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (51) belgia (1) chorwacja (14) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (4) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (3) hiszpania (6) holandia (1) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) malta (2) monako (2) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (28) portugalia (1) rumunia (7) słowacja (3) słowenia (7) szwecja (216) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (3) włochy (12) zea (4)

Instagram