austria

Muzeum transportu w Wiedniu

14:22

Jeszcze zanim z powodu koronawirusa wszystko zamknięto, dość intensywnie zwiedzałam Wiedeń. W ramach takiego odkrywania miasta, w którym mieszkam, zawitałam do Remise Verkehrsmuseum - muzeum transportu Wiener Linien (takiego wiedeńskiego ZTM czy MPK ;) ). Od września 2014 roku muzeum znajduje się w odnowionym budynku dawnej zajezdni tramwajowej Erdberg. Biorąc pod uwagę, że nie budowano jej dla ludzi, ale raczej dla tramwajów, w środku jest dość chłodno - może i przyjemna rzecz podczas upalnego lata, ale w lutym naciągnęłam tylko czapkę na uszy i zapięłam pod szyję kurtkę zimową...
Choć - jak już wspomniałam we wstępie - muzeum odnowiono w 2014 roku, jednak jego historia jest znacznie dłuższa. Już w latach sześćdziesiątych niejaki Helmut Portele uznał, że stare pojazdy mają swój urok i stanowią dziedzictwo kulturowe, historyczne, techniczne... no bądź co bądź, warto by je zachować. Nie wszyscy od początku kupili ten pomysł, ale Portelemu udało się w końcu przekonać odpowiednie władze, że oddawanie wszystkich starych wagonów na złom nie ma sensu i w latach 1966-72 pracował nad utworzeniem muzeum tematycznego. Otwarto je w listopadzie 1972 roku jako Muzeum tramwajów w Ottakringu - szybko jednak pojawił się problem... Jakby nie patrzeć, nie była to mała kolekcja i takie pojazdy komunikacji miejskiej potrzebują trochę miejsca. Wiener Straßenbahnmuseum przeniesiono do Erdberg w 1986 roku - początkowo zajmowało ono tylko część dostępnego miejsca, bo do początku lat dziewięćdziesiątych zajezdnia jeszcze normalnie funkcjonowała. Dopiero po jej zamknięciu zaczęto myśleć o lepszym zaadaptowaniu budynków pod kątem muzeum. I jakoś to działało, jednak prawdziwy przełom nastąpił zaledwie kilka lat temu - w 2012 roku budynek zamknięto i poddano kompletnej renowacji, a gdy otworzono go ponownie w 2014 roku - tym razem jako Muzeum transportu, a nie tylko tramwajów - był to już całkiem nowocześnie zrobiony obiekt ;)
Zwiedzając muzeum, poruszamy się od stacji do stacji - poznajemy tak historię transportu publicznego w Wiedniu i oglądamy stare pojazdy. Główna część każdej wystawy jest dostępna w dwóch językach - po niemiecku i angielsku, ale sporo pomniejszych przedmiotów i ciekawostek opisano wyłącznie po niemiecku. Trochę tu przy okazji różnych gier i zabaw dla dzieciaków, no ale takie miejsca zazwyczaj omijałam szerokim łukiem - minusem utworzenia muzeum w olbrzymiej hali jest echo, które się łatwo niesie... Więc choć w środku nie było wiele osób, miało się wrażenie, że tych kilka rodzin z dziećmi hałasuje dosłownie wszędzie.
Może to kwestia moich zainteresowań, ale za najciekawszą część muzeum uznałam wystawy poświęcone transportowi publicznemu za czasów wojen światowych. I wojna sprawiła, że miasto wręcz cofnęło się w czasie - wcześniej Wiedeń był stolicą potężnego cesarstwa i nie skąpiono mu pieniędzy. Jednak wszystkie konie, powozy, automobile itp. były potrzebne na froncie i kiedy wojna się skończyła, jedynym dostępnym środkiem transportu w Wiedniu pozostały tramwaje. A i ten transport szybko ograniczono, bo trzeba było oszczędzać prąd... Poza tym, kiedy mężczyźni byli na froncie, zaczęto zatrudniać kobiety jako konduktorki i motornicze  - nie był to jednak jeszcze czas na emancypację, bo kiedy mężczyźni wrócili z frontu, kobiety z tej pracy bezceremonialnie wykopano. Lepszej sytuacji spodziewano się przy II wojnie światowej - nie jest bowiem sekretem, że niemała część Austriaków popierała swego rodaka, który robił zawrotną karierę polityczną w Niemczech. W muzeum zobaczymy wystawy poświęcone wykorzystaniu transportu publicznego do promocji Anschlussu i wsparcia partii nazistowskiej. Szybko okazało się jednak, że Wiedeń nie pozostał perłą, jaką chciał go widzieć Hitler, i druga część wystawy pokazuje zniszczenia, jakich doznał wiedeński transport publiczny w wyniku wojny.
Skoro to muzeum transportu miejskiego, nie możemy ograniczać się tylko do autobusów i tramwajów - przecież w Wiedniu kursują też i pociągi, zarówno te (nie zawsze) podziemne, czyli U-Bahn, oraz zwykłe podmiejskie, czyli S-Bahn. Decyzję o utworzeniu metra w austriackiej stolicy podjęto w 1968 roku i już w dziesięć lat później otworzono pierwszy odcinek, łączący Reumannplatz i Karlsplatz. W muzeum zobaczymy nie tylko wagony metra, ale też miniaturki i przekroje niektórych stacji, a także zdjęcia z budowy węzła przy Karlsplatz - na mnie wywarły ogromne wrażenie.
Po wyjściu z głównej hali wystawowej przechodzi się jeszcze do drugiej, mniejszej. Tutaj nie znajdziemy już starych pojazdów, ale za to sporo informacji o transporcie publicznym z całego świata. Możemy tu też porównać, jak wygląda transport w Wiedniu w porównaniu z innymi miastami - i tak na przykład po austriackiej stolicy poruszamy się średnio z prędkością 5,5 km/godz., czyli szybciej niż w Bukareszcie (4,6 km/godz.) czy Tokio (5,3 km/godz.), ale wolniej niż chociażby w Kopenhadze (6,1 km/godz.) czy Madrycie (6,0 km/godz.).
Bilet wstępu do muzeum dla osoby dorosłej kosztuje 8€, jednak jako że całość należy do Wiener Linien, posiadacze biletu rocznego na komunikację miejską mogą odwiedzić to miejsce ze zniżką. Z kartą Vienna Pass oraz Kartą Dolnej Austrii mamy również jednorazowy darmowy wstęp do muzeum. Nie jest to może wiedeńskie must-see, ale to dość ciekawe muzeum dla tych, którzy chcieliby spojrzeć na historię austriackiej stolicy z nieco innej perspektywy.

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (102) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (5) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (5) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (32) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (4) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (12) zea (4)

Instagram