austria

Wiedeńska wiosna w czasach zarazy

18:09

Choć ludzie przez większość czasu siedzą w domach, wiosna nic sobie nie robi z pandemii i kwarantanny. Korzystając z tego, że spacery nie tylko nie są zakazane, ale wręcz zaleca się trochę ruchu dla zdrowia, staram się z raz w tygodniu wyjść z domu, po prostu połazić. Zazwyczaj z aparatem, by obserwować budzącą się do życia wiosnę. 
Moim ulubionym miejscem spacerów w mojej okolicy są ogrody pałacowe Schönbrunn, jednak było to jedno z pierwszych miejsc, które zamknięto, gdy tylko liczba przypadków koronawirusa w Austrii zaczęła gwałtownie rosnąć. Wtedy też wybrałam się w drugą stronę od Meidlingu - do parku Wienerberg. Jest to całkiem spory obszar zielony w 10. dzielnicy (Favoriten), pośrodku którego znajduje się niewielkie jeziorko. Zdecydowanie jest gdzie spacerować z daleka od ludzi, ale do parku mam jakieś 3,5 kilometra wzdłuż ulic, czego nie lubię - robiąc sobie standardowy, kilkukilometrowy spacer większość czasu spędzam w drodze do i z parku, a nie wśród zieleni... Więc choć Wienerberg to przyjemne miejsce, zajrzałam tam tylko raz w tym czasie.
Inną opcją był też park Auer Welsbach, znajdujący się tuż przy Schönbrunnie, ale - w przeciwieństwie do ogrodów pałacowych - pozostający wciąż otwarty przez cały okres restrykcji (park Schönbrunn, jak i pozostałe ogrody miejskie, zostały ponownie otwarte w pierwszej fazie poluzowania, czyli 14 kwietnia). Tutaj już o więcej przestrzeni dla siebie było trudniej - Auer Welsbach jest zdecydowanie mniejszy od Wienerbergu, więc właściwie wszystkie ławeczki były pozajmowane za każdym razem, jak tam byłam, a i sporo osób rozkładało się na kocach na trawie. Po alejkach w kółko jeździł radiowóz, a policjanci pilnowali, by ludzie trzymali dystans i nie zbierali się w większe grupki. Trochę się naczekałam, by zrobić zdjęcia bez tylu ludzi ;)
Chcąc nie chcąc, musiałam też trochę spacerować po ulicach - więcej terenów zielonych w okolicy nie miałam. Sporo tu widać śladów epidemii - rozwieszone kartki z nakazem zachowania dwumetrowego odstępu, pozamykane place zabaw, siłownie na świeżym powietrzu i boiska (boisko z wielkim napisem freedom i biało-czerwoną taśmą zamykającą wejście stanowi dla mnie niesamowity kontrast), wielkie kartki z napisem odwołane lub przełożone na plakatach reklamujących różne wydarzenia kulturalne... a do tego ludzie często przechodzący na drugą stroną ulicy, widząc, że ktoś nadchodzi z naprzeciwka.
Na szczęście w Wiedniu mnóstwo jest pięknej sztuki ulicznej i ciągle powstaje coś nowego... Więc choć myślałam, że wszystkie murale w swojej okolicy już znam, udało mi się też natrafić na takie, których dotąd nie widziałam. Trochę więcej o wiedeńskim street arcie pisałam już tutaj :).
Poza ogrodami miejskimi, w tym tygodniu otworzono również mniejsze sklepy. Co ciekawe, na ulicach handlowych wypatrzyłam chyba jeszcze więcej ludzi niż w tych ogrodach i parkach... Jakby tłumy czekały tylko, aż znów będą mogły przebierać w ciuchach i stroić się w przymierzalniach... Przyznam, że coś mnie skręciło, bo choć owszem, jest nakaz noszenia maseczek w sklepach, to jednak nie chciałabym w dobie epidemii przymierzać w sklepie ubrań, które chwilę wcześniej nakładał ktoś inny. Ale widać całkiem sporej ilości osób to nie przeszkadzało... Pierwsze z poniższych zdjęć zrobiłam na głównej ulicy handlowej mojej dzielnicy w Wielkanoc (jakiś gość namazał kredą na chodniku, że hej, Jezus żyje!), kiedy jeszcze wszystkie restrykcje były w mocy. Ostatnie - już po otwarciu sklepów... a potem było tam jeszcze więcej ludzi ;).
No ale wracając do tematu... w końcu miałam Wam pokazać wiedeńską wiosnę ;) Wczoraj wybrałam się na nieco dłuższy spacer i dotarłam aż do centrum. Po ostatnich ciepłych dniach wiosna wręcz eksplodowała zielenią i mnóstwem kwiatów, szczególnie w parkach zapach potrafił być oszałamiający. Efekt mojego czterogodzinnego spaceru przy 25 stopniach to teraz czerwona od słońca szyja - no nie spodziewałam się jeszcze opalania w połowie kwietnia ;).
W Wiedniu królują tulipany, co roku sadzi się ich mnóstwo w wielu centralnych punktach miasta. W tym roku postawiono na pomarańcz i czerwień - może jakaś promocja z Holandii? ;) Biorąc pod uwagę, że na dniach miałam wsiadać w samolot do Niderlandów, mając w planach przede wszystkim ogród Keukenhof, cieszę się z tej namiastki ogrodów tulipanowych, którą mam w centrum Wiednia. A do wiosennej Holandii jeszcze polecę - najwyżej za rok ;)
Pięknie - i wciąż dość pusto - jest też w ogrodach miejskich. Jednak im poświęcę niedługo oddzielny wpis... Skoro nie mogę chodzić po zamkach i muzeach, będę się zachwycała zielenią i kwiatami. Też piękne ;).

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (103) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (6) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (5) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (32) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (4) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (12) zea (4)

Instagram