austria

Dürnstein - klasztor, ruiny i Ryszard Lwie Serce

15:41

O różnych miejscach w znajdującej się na liście UNESCO dolinie Wachau zdarzało mi się już pisać na blogu. ale wciąż odkryłam dotąd zaledwie niewielki ułamek tego, co te okolice w sobie skrywają. W ubiegłym tygodniu postanowiłam tam znów zajrzeć, bo nad Dunajem sporo jest miejsc, gdzie można sobie pospacerować z dala od tłumów, a przecież wciąż powinniśmy się ich wystrzegać... ;) Jedyne, co mnie zniechęcało, to fakt, że nie miałam bezpośredniego dojazdu, więc musiałam korzystać z kilku środków transportu. Do wybranego na wypad Dürnstein mogłam dojechać autobusem z Melku (kursuje też z Kremsu), do którego z kolei musiałam się dostać dwoma pociągami - z przesiadką w Sankt Pölten. No nie był to szczyt marzeń, ale naddunajskie widoki zrekompensowały z nawiązką nie najprzyjemniejszą podróż ;).
Wysiadam z autobusu na pierwszym przystanku przy miasteczku - Dürnstein/Wachau West. Wzdłuż Dunaju biegnie ścieżka dla pieszych i rowerów, którą idę w kierunku centrum - kierunek wyznacza niebieska wieża kościelna oraz górujące nad Dürnstein ruiny. Mijam przystań promową - co jakiś czas kursują tędy łódki łączące oba brzegi Dunaju.
Mieszkanie nad rzeką ma swoje plusy i minusy. Najlepszym dowodem na te drugie jest zaznaczona na pobliskim budynku miarka, informująca, jak wysoko sięgał poziom wody podczas powodzi. W tym roku - jak i w Polsce - prawdziwej zimy nie było, a co za tym idzie, także o roztopach wyschnięta ziemia mogła tylko pomarzyć...
Intryguje mnie niebieska wieża kościelna, choć nie łudzę się, by w czasach epidemii udało się wejść do kościoła - wszystko jeszcze pozamykane. Jestem pozytywnie zaskoczona, że chociaż brama na teren klasztoru jest otwarta - zwiedzać wnętrz nie można, ale udaje się przynajmniej pospacerować po dziedzińcu i zobaczyć budynki z zewnątrz. Bardzo spodobał mi się pomysł umieszczenia w rogu dziedzińca wielkiego lustra, w którym odbija się wejście do kościoła i wieża - idealne miejsce do robienia selfie ;).
Początki klasztoru sięgają przełomu XIV i XV wieku - w 1372 roku z polecenia Elisabeth von Kuenring wybudowano tu kaplicę zamkową poświęconą Wniebowzięciu NMP. W 1410 roku sprowadzono tu zakon Augustynów, którzy mieli sprawować pieczę nad nowym klasztorem. Obecna świątynia, której nie dane mi było oglądać od środka, powstała w XVIII wieku w stylu barokowym - widziałam zdjęcia i myślę, że kiedyś jeszcze zajrzę do klasztoru, odwiedzając dolinę Wachau, bo zapowiada się pięknie ;).
Teraz wybieram się na spacer po centrum Dürnstein - nie jest ono duże, ale ma ten klimat małych, austriackich miasteczek, który tak uwielbiam. Nazwa pochodzi od średniowiecznego zamku na wzgórzu, z którego dziś pozostały już tylko ruiny - dürr Stein - suchy kamień. Obecnie mieszka tu niespełna tysiąc osób - w sezonie pewnie przewija tu się dziennie więcej turystów, niż jest stałych mieszkańców...
Skłamałabym jednak, twierdząc, że w czasach koronawirusa w Dürnstein nie ma ludzi. Może i na początku epidemii były tu pustki, ale teraz - zwłaszcza przy ładnej pogodzie - Austriacy wracają do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Uliczkami Dürnstein spaceruje trochę turystów, choć tłumów tu zdecydowanie nie ma. Jednak jest już wystarczająco dużo ludzi, by znów otworzyły się sklepiki z pamiątkami i różnymi artystycznymi drobiazgami, a sprzedawcy w maseczkach zachęcają, by zajrzeć do środka. Wróciłam do Wiednia, mając w plecaku magnes z doliny Wachau... ;) Jedynie restauracje były jeszcze wtedy zamknięte, bo oficjalnie otworzono je w Austrii dopiero 15 maja.
Moim głównym celem tego dnia są ruiny zamkowe na wzgórzu. Z miasteczka prowadzą tam dwie ścieżki - wybrałam tę, którą Google Maps polecało jako najbliższą i najkrótszą. Jest ona też nieco bardziej wymagająca - to pnąca się pod górę ścieżka przez las przeplatana licznymi schodami. Miałabym opory, by iść tędy po deszczu, ale w normalnych warunkach wspinaczka była przyjemnością - zwłaszcza, że towarzyszyły jej fajne widoki. A w pewnym momencie natrafiłam też i na jaszczurkę, której wręcz musiałam urządzić sesję zdjęciową ;)
No i w końcu - ruiny! Miejsce, w którym nawet teraz kręci się zaskakująco sporo turystów. Są one dostępne cały rok, bez żadnych biletów wstępu, ale też z informacją, że wejście na własne ryzyko. Zamek w Dürnstein powstał w połowie XII wieku dla rodziny Kuenring (tej samej, które zainicjowała budowę klasztoru). W 1645 roku, już pod koniec wojny trzydziestoletniej, wycofujący się Szwedzi wysadzili sporą część zamku w powietrze i już nigdy nie przywrócono mu średniowiecznej świetności.
Swobodny dostęp do historycznych ruin to jedno, ale inną atrakcją wzgórza zamkowego w Dürnstein jest po prostu... widok. Położone u stóp miasteczko, resztki średniowiecznego zamku, liczne wzgórza porośnięte zielenią, a to wszystko przecina wstęga Dunaju... Szkoda, że pogoda nie była lepsza, bo jak to wszystko musiałoby wyglądać w świetle słońca i przy błękitnym niebie :)
Ze wzgórza zamkowego schodzę drugą ścieżką - dłuższą, ale łatwiejszą. Tu już nie ma schodów, a po drodze mijam też rodziny z dziecięcymi wózkami - droga jest zdecydowanie lżejsza. Przy bramie z tej strony wita nas napis Legenda, a wzdłuż całej trasy rozmieszczono różne tablice informacyjne - o miasteczku, zamku, krucjatach, Ryszardzie Lwie Serce... No dobra, ale co ma angielski król i krucjaty do austriackiej twierdzy? Ano w drodze powrotnej z wyprawy krzyżowej Ryszard został zatrzymany w okolicy Wiednia przez ludzi księcia Leopolda V i uwięziony właśnie w zamku w Dürnstein, gdzie przebywał w latach 1192-93, podczas gdy zbierano pieniądze na jego okup (cesarz Henryk VI zażądał za uwolnienie więźnia 150 tysięcy srebrnych marek).
Ze wzgórza zamkowego nie schodzę z powrotem do miasteczka, ale odbijam ścieżką w bok, przez liczne winnice. W drodze powrotnej nie chcę już jechać autobusem, więc postanawiam podejść pieszo do Krems an der Donau, skąd mogę już łapać pociąg - to niecałe 8 km, czyli spacer idealny... gdyby tylko nie zaczęło padać ;)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (88) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (5) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (5) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (2) norwegia (1) panama (13) polska (32) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (4) włochy (12) zea (4)

Instagram