austria

Pałace Hof i Niederweiden

17.11.20

Austria Schloss Hof, pałac, bilety
Pomyśl sobie, gdzie byś chciała wyskoczyć z Wiednia, ale trudno bez samochodu - stwierdzili moi rodzice podczas sierpniowego pobytu w Austrii, gdy zastanawialiśmy się, co tu zobaczyć w sobotę. Rozważyliśmy różne opcje i wybór padł na pałacyki przy słowackiej granicy. Da się tam dojechać transportem publicznym, ale wymaga to trochę kombinowania, no i czasu, a samochód jednak ułatwia życie. Jeden łączony bilet za 18 € pozwala na odwiedzenie dwóch zabytków: Schloss Hof oraz Schloss Niederweiden, oddalonych od siebie o jakieś pięć kilometrów. Pałac Hof jest zdecydowanie większy i bardziej popularny od Niederweiden, dlatego też i od tego pierwszego warto zacząć zwiedzanie, by zdążyć wszystko na spokojnie... :)
Pałac Hof zbudowano w latach dwudziestych XVII wieku na rozkaz Friedricha von Pranckh. Renesansowa budowla istniała w niezmienionym stanie przez dobre sto lat, aż trafiła w ręce księcia Eugeniusza Sabaudzkiego w 1725 roku. Zatrudnił on architekta Johanna Lucasa von Hildebrandt (tego samego, który zaprojektował mu wiedeński Belweder) do przebudowy pałacu Hof w stylu barokowym. I na szczęście budynek przetrwał do dnia dzisiejszego, choć podczas I wojny światowej przeniosła się tu Austro-Węgierska Akademia Morska, podczas II wojny - zajmował ją Wehrmacht, a następnie Armia Czerwona.

Zwiedzając pałac, możemy obejrzeć jego wnętrza (w dużej części pozmieniane na życzenie Marii Teresy, która nabyła posiadłość w 1755 roku), kaplicę oraz tymczasowe wystawy. W sezonie lato-jesień 2020 była to wystawa poświęcona arcyksięciu Rudolfowi - synowi Franciszka Józefa i Sisi, skupiająca się głównie na jego życiu prywatnym. W pięknie zdobionej kaplicy w 1766 roku odbył się ślub córki Marii Teresy, Marii Krystyny z Albertem Sasko-Cieszyńskim (ten był z kolei synem naszego Augusta III Sasa).
Pałac pałacem, ale - szczególnie w sezonie - miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia są też przypałacowe ogrody. Nie zachowały się w oryginale, ale w 2002 roku rozpoczęto ich rekonstrukcję na podstawie obrazów Canaletta, namalowanych ok. 1760 roku na zlecenie Marii Teresy. Kilka tarasów tworzy barokowy ogród z pięknymi fontannami i rzeźbami. Jeśli pogoda dopisze, to w ogrodach można spędzić znacznie więcej czasu niż w samym pałacu... :)
Obok ogrodów rozciąga się ogromne gospodarstwo, które przyciągnie raczej rodziny z dzieciakami ;). My ominęliśmy tę część szerokim łukiem, ale chętni mogą i tu spędzić sporo czasu, oglądając konie, muły, osiołki, alpaki, wielbłądy i wiele, wiele innych. Dalej znajdziemy też małe ogródki, zabudowania gospodarskie i restaurację, w której można się zatrzymać na coś do jedzenia (o ile akurat nie ma pandemii... ;) ).
Zajrzeliśmy jeszcze do oranżerii, w której - okazało się - obecnie były tylko toalety i skierowaliśmy się z powrotem do samochodu. Przy pałacu Hof znajduje się sporej wielkości darmowy parking dla odwiedzających, również za darmo można się zatrzymać przy Niederweiden, choć tam akurat parking jest zdecydowanie mniejszy ;). Przy wejściu na parking stał zaparkowany niewielki bus, kursujący regularnie między stacją kolejową Marchegg a pałacami Hof i Niederweiden - da się więc tu dotrzeć bez samochodu, ale dopasowanie shuttle busów i pociągów tak, żeby odwiedzić oba pałace jednego dnia, wymaga niemało gimnastyki.
Na szczęście nie musieliśmy tak kombinować, tylko wsiedliśmy w auto i pięć minut później zaparkowaliśmy przy pałacu Niederweiden :). Pod koniec XVII wieku hrabia Ernst Rüdiger von Starhemberg zakupił wioskę Niederweiden i w 1693 roku nakazał zbudować tutaj nową posiadłość. Potem historia biegła nieco podobnym trybem, co w pałacu Hof - najpierw kupił go książę Eugeniusz Sabaudzki, później Maria Teresa, w każdym wypadku pałac doczekał się kolejnych zmian w swoim wyglądzie. W przeciwieństwie do pałacu Hof, Niederweiden miał jednak swoje znacznie gorsze dni potem. Większość wystroju wywieziono do Wiednia, ogrody kompletnie zarosły. Podczas I wojny światowej w pałacu urządzono stajnie dla koni. Potem zapadły się sufity i część dachu w zaniedbanej budowli... Dopiero w 1956 roku rozpoczęto renowację, choć i ta nie odbyła się bez przeszkód - pożar zniszczył sporą część dachu.
Współcześnie jednak odrestaurowany pałacyk można zwiedzać, choć nie spędzi się tu zbyt wiele czasu. Gdyby przyjeżdżać tu oddzielnie, a nie żeby zwiedzać na jednym bilecie z pałacem Hof, to chyba nie byłoby sensu ;). W 2020 roku fani Sisi znaleźliby tu coś dla siebie, bo w środku zrobiono wystawę tymczasową poświęconą Elżbiecie. Wszystko ładnie po niemiecku, angielsku i słowacku - ze względu na niewielką odległość do granicy. Przypałacowy ogród to właściwie tylko niewielka przestrzeń z rozstawionymi leżakami i mała kawiarnia. Myślę, że na Niederweiden spokojnie wystarczy zostawić sobie z godzinę, a resztę czasu przeznaczyć jednak na pałac Hof :).

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (122) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (6) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (10) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (3) norwegia (1) panama (13) polska (32) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (9) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (15) zea (4)

Instagram