austria

Na moście Highline179

2.12.20

Od samego początku wiedziałam, że jeśli kiedyś trafię do austriackiego Tyrolu, to muszę odwiedzić to miejsce. Trochę z zaciśniętymi zębami, bo jednak mój lęk wysokości nieco daje o sobie znać i w takich miejscach, choć zazwyczaj dokucza mi raczej w terenie zabudowanym. Ale można przecież patrzeć na boki i przed siebie, niekoniecznie w dół, prawda? ;) A jednak być w tej okolicy i nie zahaczyć o most Highline179... no nie wybaczyłabym sobie. Niestety, nie mieliśmy idealnej pogody, przez co zdjęcia z tego dnia są dość szare i ponure. Ale chyba nie ma co narzekać - cały dzień wtedy lało w Innsbrucku i wszędzie dookoła, a przy granicy z Niemcami akurat były przejaśnienia ;).
Most zbudowano tuż pod miasteczkiem Reutte, położonym kilkanaście kilometrów od niemieckiej granicy. Dotarliśmy tam drogą nr 179, co wymagało pewnej cierpliwości, bo na wąskiej drodze właściwie wszystko mogło spowodować zator i było niemało odcinków, na których więcej staliśmy, niż jechaliśmy. W końcu się jednak udało, zaparkowaliśmy (opłata za parking w 2020 r. to 4€, płatność gotówką w automatach) i skierowaliśmy się do kas biletowych. Most właściwie wisiał nad naszymi głowami i już z dołu robił niemałe wrażenie. Bilety wstępu można kupić w kasach na dole albo w automatach - te znajdują się zarówno na dole, jak i na górze, przy samym moście. Z tego, co zauważyłam, to jedynie przy parkingu można płacić kartą - jeśli chcemy kupić bilet przy wejściu na most, trzeba mieć ze sobą gotówkę. Ale z drugiej strony to Austria, tu zawsze trzeba mieć ze sobą gotówkę ;). Bilet dla osoby dorosłej (od 15 r.ż.) kosztuje 8 €, dla dzieci w wieku od 4 do 14 lat - 5€. Żeby dojść z parkingu do wejścia na most, musimy wejść jakieś 15 minut spacerem pod górę przez las. Podejście jest dość łagodne, no ale trochę przewyższenia trzeba jednak pokonać :).
Pod koniec ubiegłego stulecia architekt Armin Walch, prowadzący prace renowacyjne w ruinach zamku Ehrenberg, pomyślał, że w sumie to fajnie byłoby zbudować most łączący ruiny zamkowe na sąsiednich wzgórzach. Niemało czasu zajęło przygotowanie planów, uzyskanie wszystkich pozwoleń, dopięcie wszystkiego na ostatni guzik... Ale w 2012 roku znaleziono prywatnego inwestora i podpisano z nim umowę na budowę najdłuższego (w tamtym momencie) mostu wiszącego na świecie. Potem proces znacząco przyspieszył i już 22 listopada 2014 roku Highline179 otwarto dla odwiedzających.
Z danych technicznych na stronie internetowej mostu można wyczytać, że Highline179 liczy sobie 406 m długości i 114,6 m wysokości. Biorąc pod uwagę, że świetnie widać, co mamy pod nogami - ta wysokość naprawdę robi wrażenie... Most ma zaledwie 1,2 m szerokości, więc przy ruchu w dwie strony nie za bardzo jest jak wyprzedzić kogoś, kto idzie powoli albo zatrzymuje się co rusz, by robić zdjęcia. Dla nas nie było to szczególnym problemem, bo w brzydki dzień czasów pandemii nie było tu zbyt tłoczno. Ale wyobrażam sobie, że normalnie może to wyglądać nieco inaczej ;). Na Highline179 może maksymalnie wejść 500 osób w tym samym czasie. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że im więcej osób, tym bardziej most się trzęsie i buja. Przejście po nim to jak chodzenie po pijaku, z poczuciem, że jest się ponad 100 m ponad ziemią. Ciekawe doświadczenie ;).
Bilet wstępu pozwala nam na pojedyncze opuszczenie mostu i powrót na niego. Może to trochę nowsze rozwiązanie, bo na starszych blogach widziałam informacje, że jeśli zejdziemy z mostu po drugiej stronie, to musimy na parking wracać już dołem, naokoło. Na szczęście tak nie jest - w końcu po obu stronach Highline179 mamy ruiny zamków i punkty widokowe i fajnie odwiedzić nie tylko te po stronie parkingu ;). Jako że po południu chcieliśmy jeszcze zahaczyć o Bawarię, po drugiej stronie mostu zajrzeliśmy tylko na punkt widokowy, odpuszczając już sobie ruiny zamkowe.
Ale - dla precyzji - odpuściliśmy tylko te ruiny po drugiej stronie mostu ;). Koło pozostałości zamku Ehrenberg i tak musieliśmy przejść w drodze na parking, więc grzechem byłoby odpuszczenie sobie wizyty w tym miejscu. Zwłaszcza, że wejście na teren zamku jest darmowe. Ehrenberg wybudowano w 1296 roku i na przestrzeni wieków uczestniczył w wielu wojnach, przechodząc z rąk do rąk.
Otoczony średniowiecznymi murami zamek to też dobry punkt widokowy na okolicę i sam most. W niektórych miejscach postawione były rusztowania, widocznie przeprowadzano tam jakieś prace utrzymujące ruiny w dobrym stanie, ale tak poza tym po Ehrenbergu można sobie było swobodnie spacerować. Jednak nie spędziliśmy tu zbyt wiele czasu - naszym celem był most, a później inne zamki, te zachowane w nieco lepszym stanie tuż za niemiecką granicą... :)

Podobne posty

0 komentarze

Kraje

anglia (3) austria (132) belgia (1) chorwacja (15) cypr (6) czarnogóra (5) czechy (6) dania (1) ekwador (4) finlandia (7) francja (1) grecja (11) hiszpania (10) holandia (1) irlandia (3) islandia (4) kolumbia (21) kuba (3) litwa (2) luksemburg (1) łotwa (1) malta (2) monako (2) nepal (8) niemcy (3) norwegia (1) panama (13) polska (33) portugalia (1) rumunia (8) słowacja (3) słowenia (8) szwajcaria (9) szwecja (222) tajlandia (6) ukraina (2) węgry (7) włochy (15) zea (4)

Instagram