Advertisement

Main Ad

Co zobaczyć w Klagenfurcie?

Liczący sobie ok. 100.000 mieszkańców Klagenfurt am Wörthersee to największe miasto austriackiej Karyntii. Zwróciłam na nie uwagę, gdy kilkoro moich znajomych pojechało tam na zimową konferencję służbową połączoną z jazdą na nartach. Sama na nartach nie jeżdżę, ale jak zaczęłam czytać o Klagenfurcie, to stwierdziłam, że w tej okolicy jest co robić także latem, kiedy nie ma śniegu ;). Wybrałam Klagenfurt na długi weekend czerwcowy (w związku z Bożym Ciałem) - wyjazd planowałam odpowiednio wcześniej, więc wiedziałam już, że hotele i restauracje w Austrii powinny być normalnie otwarte, a nie spodziewałam się, żeby dało się już planować wyjazdy zagraniczne... :) Pociąg z Wiednia do Klagenfurtu jedzie ok. 4 godzin i na miejsce dotarłam w czwartek około południa. Wzięłam mapkę i foldery informacyjne z informacji turystycznej, zjadłam lunch, zameldowałam się w hotelu i zaczęłam zwiedzanie. Na Klagenfurt przeznaczyłam czwartkowe popołudnie i niedzielny poranek (przed złapaniem pociągu powrotnego do Wiednia) - na piątek i sobotę, kiedy pogoda była najlepsza, zaplanowałam wypady za miasto. Łącznie wyszedł mi cały dzień na zwiedzanie Klagenfurtu i myślę, że tyle czasu spokojnie wystarczy, by zobaczyć główne atrakcje.
Centrum miasta stanowi Nowy Plac (Neuer Platz) ze słynną fontanną Lindwurm (rodzaj mitologicznego smoka). Rzeźba smoka, tak jak i sam plac, pochodzi z XVI wieku, a dopiero w 1636 roku dodano do niej posąg Herkulesa i z całości utworzono fontannę - było to przez długi czas źródło wody pitnej dla okolicznych mieszkańców. Na placu znajdziemy też posąg Marii Teresy z brązu wykonany pod koniec XIX wieku. Przy Neuer Platz znajduje się również informacja turystyczna oraz nowy ratusz.
Stary ratusz to niewielki, żółty budynek z zegarem na szczycie, który znajdziemy przy Starym Placu (Alter Platz). Zbudowano go w XVII wieku, a w 1739 roku udekorowano nad wejściem malowidłami autorstwa Fromillera. Budynek ten pełnił funkcję ratusza aż do końca I wojny światowej w 1918 roku. Parę kroków dalej znajduje się jeszcze inny żółty budynek, ze złotym ptakiem nad wejściem - to Dom pod Złotą Gęsią (Haus zur goldenen Gans), który podobno jest najstarszą budowlą w Klagenfurcie. Zresztą warto pospacerować po całym Starym Placu, pełno tu klimatycznych kawiarenek i sklepików (choć żadnego z pamiątkami nie wypatrzyłam...). Punktem centralnym jest kolumna morowa, powstała w latach 1681-83.
Może zauważyliście na zdjęciu górującą nad starym ratuszem wieżę kościelną. Ja zwróciłam na nią uwagę natychmiast, więc skierowałam swoje kroki do kościoła farnego św. Idziego. Zbudowano go pod koniec XVII wieku na miejscu dawnej, średniowiecznej bazyliki, a w kilka lat później dobudowano także 90-metrową wieżę. Warto zwrócić uwagę na barokową, pięknie zdobioną ambonę z 1740 roku oraz freski namalowane przez von Mölka oraz Fromillera (tego samego od malunków na starym ratuszu).
Jedyne miejsce, które bardzo chciałam zobaczyć wewnątrz, a nie udało mi się ze względu na krótkie godziny otwarcia (plus fakt, że jest całkowicie zamknięte w niedziele) to Landhaus. Zbudowano go jako siedzibę lokalnych władz pod koniec XVI wieku, do dzisiaj pełni rolę siedziby parlamentu regionalnego Karyntii. Nie sposób tutaj nie trafić, spacerując po mieście - Landhaus położony jest centralnie pomiędzy Alter Platz oraz Heiligengeistplatz.
To, co przyciąga turystów do Landhausu, to pięknie zdobione sale herbowe (Wappensaal) - sama bardzo chciałam to zobaczyć. W hotelu dostałam Wörthersee Plus Card, która dawała mi zniżki na różne atrakcje, a do Landhausu również darmowy wstęp - grzechem byłoby nie skorzystać. Kartę dostałam w piątek, kiedy już miałam zaplanowany całodniowy rejs po jeziorze, potem doczytałam, że w niedziele zamknięte. To została sobota rano, akurat otwierają o 9, ja na 10 mam pociąg za miasto, ale ile czasu potrzeba, by zobaczyć kilka pomieszczeń? Pewnie niedużo, ale ktoś musiałby najpierw zaktualizować folder informacyjny, który dostałam, bo w praktyce się okazało, że o 9 to niestety, ale wszystko jest jeszcze pozamykane na cztery spusty... Będę miała powód, by tu kiedyś wrócić ;).
Tuż obok Landhausu znajduje się - widoczny już na powyższym zdjęciu z fontanną - kościół św. Ducha (Heiligengeistkirche). Pierwsze wzmianki o tej świątyni pochodzą z 1355 roku, ale - naturalnie - wyglądała ona wtedy zupełnie inaczej. Pożary, przebudowy, zniszczenia wojenne... wszystko to pozostawiło swój ślad na kształcie kościoła. We wnętrzu króluje późne rokoko i barok, ołtarz oraz ambona pochodzą z 1776 roku. Na Heiligengeistplatz, tuż przy wejściu do świątyni, znajdziemy też większą pętlę autobusową - można stąd pojechać choćby na wybrzeże Wörthersee.
Po co jednak jechać autobusem, skoro można iść pieszo? ;) Nad jezioro mamy stąd zaledwie 4 km, w większości fajną ścieżką nad kanałem, gdzie spacer jest czystą przyjemnością. Jeszcze zanim dotrzemy na wybrzeże, miniemy trzy kolejne atrakcje turystyczne Klagenfurtu - planetarium, Raptilienzoo (czyli zoo specjalizujące się w gadach) oraz Minimundus (park miniatur). Kawałek dalej jest jeszcze Europapark, całkiem spore tereny zielone - również idealne na spacery.
Gdzie zatrzymać się nad wodą w Klagenfurcie? Zaproponowałabym tutaj trzy punkty. Pierwszy to restauracja Maria Loretto, skąd pochodzą trzy powyższe zdjęcia - pięknie położona, choć nie najtańsza knajpka, pełna posągów i róż. Jeśli chcecie się też wykąpać, zajrzyjcie do Strandbad - wstęp jest płatny, ale znajdziecie tu piaszczyste plaże, tereny rekreacyjne i przygotowane (i nadzorowane) kąpielisko. Opcja trzecia to okolice przystani dla statków i spacer promenadą. Oczywiście, można też wyskoczyć gdzieś poza Klagenfurt, w końcu jezioro nie kończy się na tym mieście ;).
Dobra, jezioro zobaczone, przepłynięte statkiem, można wracać do miasta ;). Swoje kroki kieruję teraz na Benediktinermarkt, nad którym góruje kościół maryjny - trafiam na nabożeństwo i nie udaje mi się zajrzeć do środka. W poranki od czwartku do soboty na placu odbywa się targ, a ja naturalnie zajrzałam tam dopiero w niedzielę rano, gdy było pusto i cicho. Nazwa miejsca wzięła się od zakonu benedyktynów, którzy w XIX wieku mieli pieczę nad kościołem.
Udaje mi się zajrzeć do innej świątyni - tej najważniejszej, jakby nie patrzeć, bo samej katedry św. Piotra i Pawła. Została ona zbudowana w 1581 roku jako największa świątynia protestancka w Austrii, ale długo to nie trwało - przyszła kontrreformacja i kościół zabrano protestantom i oddano jezuitom, którzy szybko zabrali się za zmianę wystroju. W latach dwudziestych XVIII wieku wybuchł pożar, który wymusił kolejną przebudowę i renowację. Po świątyni rozglądam się dość pobieżnie, bo widzę, że ludzie już się gromadzą na mszę, więc nie chcę przeszkadzać, chodząc  z aparatem. Przed katedrą znajduje się też miniaturka centrum Klagenfurtu.
Spacerując dalej, docieram do teatru miejskiego (Stadttheater), zbudowanego na początku XX wieku z okazji sześćdziesiątej rocznicy panowania cesarza Franciszka Józefa. Po bokach teatru ciągnie się murek, oddzielający budynek od sąsiednich parków, ciekawie zdobiony kolorowymi muralami. Tuż obok znajdziemy też Stadthaus z XVIII wieku, mieszczący obecnie galerię Alpen-Adria, różne biura i urzędy.
Klagenfurt to klimatyczne miasteczko, a do tego pięknie położone nad Wörthersee oraz w pobliżu gór. Jest co zwiedzać, zwłaszcza, jeśli chciałoby się zajrzeć też do muzeów i galerii sztuki, co ja sobie odpuściłam. Do tego Klagenfurt to świetna baza wypadowa w Karyntię - kilka przykładowych pomysłów na wycieczki znajdziecie wkrótce na blogu. Aż jakaś część mnie się cieszy, że przyszedł ten koronawirus i dał mi czas na odkrywanie Austrii - to w końcu taki piękny kraj ;).

Prześlij komentarz

0 Komentarze