Advertisement

Main Ad

Wielkanoc na Freyung - jarmark starowiedeński

W ubiegłym tygodniu pisałam o jarmarku wielkanocnym pod pałacem Schönbrunn, dziś czas na kolejny. Do Wiednia przyleciałam w Wielką Sobotę wieczorem, więc miałam akurat niedzielę i poniedziałek na spokojne spacery po austriackiej stolicy. Jarmarki świąteczne to były jedne z niewielu normalnie otwartych w te dni miejsc, a zarówno Austriacy, jak i turyści, odwiedzali je tłumnie. Zrobiłam zatem to samo... ;)
Tradycja jarmarków starowiedeńskich sięga 1987 roku, kiedy to pierwsze stoiska rozstawiono na placu Michaelerplatz, a całe wydarzenie nosiło nazwę Altwiener Christkindlmarkt. Pierwszy jarmark wielkanocny pod obecną nazwą Altwiener Ostermarkt na Freyung odbył się trzy lata później, w 1990 roku. Wybór miejsca był nieprzypadkowy, bo znajdujący się w centrum Wiednia Freyung był już od wieków placem targowym. 
Centrum jarmarku stanowi Europas größter Eierberg, czyli największa sterta, góra jajek w Europie. Nie wiem, czy na początku to wyglądało inaczej, ale ostatniego dnia jarmarku w środku mogliśmy znaleźć po prostu mnóstwo porozkładanych wszędzie pisanek wystawionych na sprzedaż. Niektóre były naprawdę cudnie zdobione, choć ceny też były odpowiednie - rzadko widziałam pisanki, których cena wynosiłaby mniej niż 5 euro (21 zł) za sztukę... a często sporo więcej ;).
Wokół pięknie zdobionego, ogromnego jajka rozstawiono też krzesła i stoliki dla tych, co chcieliby spróbować czegoś z dostępnych przekąsek i napojów. Pośrodku jarmarku rozstawił się wózek firmy Trześniewski, założonej na początku XX wieku przez urodzonego w Krakowie kucharza, który potem podbił Wiedeń... kanapkami ;). Swoją drogą, chciałabym usłyszeć Austriaków próbujących wymówić tę nazwę... ;).  Przy innych stoiskach można było zakupić słodkie przekąski, ciepłe i zimne napoje, w tym nawet bożonarodzeniowe grzańce - co jak co, ale glühweina się tam nie spodziewałam...
Plus wszelkiego rodzaju dekoracje do mieszkania, świeczki w kształcie jajek, słodycze, owoce w czekoladzie, magnesy... Wszystko, co tylko przyszłoby komuś na myśl, by sprzedać to na jarmarku wielkanocnym. Atrakcją dla najmłodszych była też niewątpliwie niewielka zagroda, w której trzymano żywe króliki.
Stragany są odgrodzone od ulicy wysokim płotem, na którym w 25 rocznicę jarmarku starowiedeńskiego artystka Dorothea Neudorfer namalowała sceny męki pańskiej. Całość wzorowana była na dziele Philippa Schumachera pt. Fastenkrippe aus Tirol, które obecnie znajduje się w Muzeum Folkloru w Tyrolu.
Ten drugi jarmark nie wywarł na mnie już takiego wrażenia jak ten w Schönbrunn, może właśnie dlatego, że nie był już pierwszy i wiedziałam, czego się spodziewać. Mimo wszystko bardzo spodobała mi się ta tradycja jarmarków wielkanocnych i coś czuję, że w przyszłym roku znów na nie zawitam... :)

Publikowanie komentarza

0 Komentarze